Mamy już dość, jako obywatele i aktywiści, bycia wiecznie protestującymi! Po latach odczuwamy coraz silniejszą potrzebę zdecydowanej odpowiedzi na pytanie: po co to wszystko? Albo inaczej – co na końcu drogi chcielibyśmy żeby zostało osiągnięte?
W pierwszą środę września br. na osiedlu Maltańskim w Poznaniu miała miejsce druga eksmisja[1] jednej z mieszkanek, bardziej brutalna i gwałtowna od pierwszej, wcześniejszej. Z jednej strony pały, kaski, tarcze, ochraniacze oddziałów policyjnych. Z drugiej – opór w formie sittingu kilkudziesięciu osób solidarnie próbujących zablokować eksmisję.
Zamiast zaczynać od „mieszkańcy nie dorośli do demokracji” trzeba spojrzeć na przyczyny stanu rzeczy, który nas niepokoi. Prawdziwy problem leży w tym, czego od samorządu miast i gmin oczekujemy i co trzeba w nim zmienić.
Czy mieszkańcy powinni mieć coś do powiedzenia w sprawie zarządzania miastem i gminą? To pytanie bardziej niż retoryczne. Oczywiście, że tak.
Skutecznej, to znaczy jakiej? Chyba nie takiej gdzie można się do woli wygadać, kreatywnie podyskutować, ale nic z tego nie wynika.
12 maja odbyła się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego konferencja pod intrygującym tytułem „Funkcjonowanie samorządu terytorialnego w Polsce – między działaniem a deklaracją”. Obok takiego wyzwania nie mogliśmy przejść obojętnie. Oto, co powiedzieliśmy.
Dlaczego ta strategia nie rozwiązuje jednego z fundamentalnych problemów rozwojowych Polski? Odpowiedź jest prosta: bo go nie dostrzega. Pretekstem jest fragment rozdziału 3.5. „Skutecznie działająca administracja”, ale problem widać w wielu miejscach.
Pierdolnik globalny, a także krajowy, dominują w przekazie publicznym, i raczej w miarę obecnego rozwoju sytuacji będzie się on „ubogacał”. Pierdolnik miejski nie jest nieważny, bo to, co rozstrzyga o jakości życia ludzi ma charakter LOKALNY, oddziałując bezpośrednio na warunki egzystencji. To, że pierdolnik miejski jest bardziej kameralny niż ekscesy globalne nie oznacza, iż jest mniej godny uwagi.
Mamy w Polsce setki a może i tysiące osób zajmujących się partycypacją. Co z tego wynika, i dlaczego tak mało?
Co ma wspólnego niedawno zmarły wybitny niemiecki myśliciel, filozof, socjolog i publicysta JÜRGEN HABERMAS z uprawnieniami wójta/ burmistrza/ prezydenta, z niezależnością rady miasta, czy budżetami obywatelskimi?