Krakowskie referendum powinno cieszyć każdego zwolennika demokracji bezpośredniej. Mieszkańcy poszli do urn i zdecydowali. 97,93 proc. głosujących opowiedziało się za odwołaniem prezydenta. Głosowanie w sprawie odwołania prezydenta było ważne, prezydent stracił stanowisko.
Dyskusja o samorządzie utknęła na liczniku kadencji: dwie – i do domu, czy bez ograniczeń, skoro mieszkańcy nadal chcą wybierać tę samą osobę? To ważny spór, bo wieloletnie sprawowanie władzy sprzyja powstawaniu zależności. Limit kadencji może przerwać część tych powiązań, ale może też wymienić tylko człowieka, pozostawiając jego zaplecze na miejscu.
Temat utrzymania albo zniesienia zasady dwukadencyjności dotyczącej wójtów, burmistrzów i prezydentów miast został na razie zawieszony, nie rozstrzygnięty. Jest o nim względnie cicho, choć pod spodem kwestia raczej buzuje. Przy tej okazji ujawniają się problemy istotne, słabo eksponowane, pokazujące stosunek rodaków do krajowej elity politycznej.
Zamiast zaczynać od „mieszkańcy nie dorośli do demokracji” trzeba spojrzeć na przyczyny stanu rzeczy, który nas niepokoi. Prawdziwy problem leży w tym, czego od samorządu miast i gmin oczekujemy i co trzeba w nim zmienić.
Czy mieszkańcy powinni mieć coś do powiedzenia w sprawie zarządzania miastem i gminą? To pytanie bardziej niż retoryczne. Oczywiście, że tak.
Zamachnięcie się miało miejsce podczas absolutoryjnej sesji Rady Miasta Poznania, jakiś czas temu, choć skutki wciąż rosną. Ofiarą zamachu okazał się przede wszystkim prezydencki garniak (ponoć za 4 k€), obok zranionego i obnażonego EGO Dżej Dżeja[1]. Był to najpewniej właściwy cel „zamachu”, który pod tym względem przychodzi uznać za skuteczny.
Skutecznej, to znaczy jakiej? Chyba nie takiej gdzie można się do woli wygadać, kreatywnie podyskutować, ale nic z tego nie wynika.
Jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym wątkiem działalności ruchów miejskich, Kongresu Ruchów Miejskich w szczególności, jest samorządowa demokracja miejska. Nie jest żadną nowością rozpoznanie, iż w tej sferze od dłuższego czasu dzieje się źle i coraz gorzej. Kolejnym krokiem jest tu projekt ustawy metropolitalnej dla Trójmiasta.
12 maja odbyła się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego konferencja pod intrygującym tytułem „Funkcjonowanie samorządu terytorialnego w Polsce – między działaniem a deklaracją”. Obok takiego wyzwania nie mogliśmy przejść obojętnie. Oto, co powiedzieliśmy.
Referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego i rady miasta odbywa się w najbliższą niedzielę. Cieszy się ono dość szerokim zainteresowaniem w kraju, zapewne także dlatego że w grę wchodzi drugie co do wielkości, „królewskie” miasto w Polsce. Komentatorzy przypisują tej inicjatywie rolę intrygi w partyjno-politycznych krajowych strategiach konfrontacyjnych. Krytykowana jest też przy okazji sama instytucja referendum odwoławczego, a także progresywne polityki miejskie, propagowane przez ruchy miejskie jako nasz Miastopogląd.