Pierdolnik globalny, a także krajowy, dominują w przekazie publicznym, i raczej w miarę obecnego rozwoju sytuacji będzie się on „ubogacał”. Pierdolnik miejski nie jest nieważny, bo to, co rozstrzyga o jakości życia ludzi ma charakter LOKALNY, oddziałując bezpośrednio na warunki egzystencji. To, że pierdolnik miejski jest bardziej kameralny niż ekscesy globalne nie oznacza, iż jest mniej godny uwagi.
Nie można członków partii dyskwalifikować z pracy w urzędowych instytucjach. Mając stosowne kompetencje są cennymi pracownikami. Jednak obsadzanie swoimi ludźmi samorządowych spółek bez konkursów, poszerzanie składów zarządów, tworzenie nowych stanowisk czy znajdowanie posad dla krewnych i znajomych budzi słuszne społeczne wątpliwości.
Mamy w Polsce setki a może i tysiące osób zajmujących się partycypacją. Co z tego wynika, i dlaczego tak mało?
Co ma wspólnego niedawno zmarły wybitny niemiecki myśliciel, filozof, socjolog i publicysta JÜRGEN HABERMAS z uprawnieniami wójta/ burmistrza/ prezydenta, z niezależnością rady miasta, czy budżetami obywatelskimi?
Kolorowy, imigrant, muzułmanin, socjalista…. – od teraz z woli mieszkańców ma zarządzać Nowym Jorkiem, wiodącą metropolią zachodniego, kapitalistycznego świata. Dla ksenofobicznej, nacjonalistyczno-konserwatywnej prawicy to jest szok, zwłaszcza w trumpizujących się Stanach Zjednoczonych. Dla zwolenników burmistrz Zohran Mamdani to nowa nadzieja na znaczące, progresywne zmiany w metropolii.
W Kongresie Ruchów Miejskich rozpoczęła się niedawno dyskusja nad poprawkami, które chcielibyśmy zgłosić w komisji sejmowej do projektu ustawy znoszącej dwukadencyjność „włodarzy”, którą to ustawę co do zasady odrzucamy. Jedną z nich był pomysł, by to sami mieszkańcy lokalnie decydowali, czy godzą się na kandydowanie na trzecią kadencję swojego włodarza.
W wykazie prac legislacyjnych rządu widnieje projekt zmian mających likwidować bariery w funkcjonowaniu samorządu terytorialnego. Wiele szczegółowych rozwiązań zasługuje na pochwałę, ale nie całe przedsięwzięcie.
W Sejmie trwają prace nad projektem wniesionej przez PSL ustawy znoszącej wprowadzoną w 2018 dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Związek Stowarzyszeń Kongres Ruchów Miejskich (KRM) złożył wniosek do właściwej komisji sejmowej o zorganizowanie wysłuchania publicznego. Miało ono miejsce 29 października i w imieniu Fundacji Rozwoju Kocham Sopot (członka KRM) zaprezentowałam stanowisko w tej sprawie.
Obecne ograniczenie do dwóch kadencji maksymalnego okresu sprawowania władzy przez wójtów, burmistrzów i prezydentów miast doprowadzi do prawdziwego armagedonu. Zagrożone zostanie bezpieczeństwo państwa, naruszona Konstytucja, obywatele stracą należne im prawa, a setki kompetentnych menadżerów zostanie zastąpionych przez miernoty. Taki obraz rysują „włodarze” polskich miast i gmin w kontekście utrzymania się ustawy o dwukadencyjności.
W sprawie projektu PSLu ustawy znoszącej dwukadencyjność włodarzy były sejmowe konsultacje społeczne. Potem była zgoda na wysłuchanie publiczne, więc wydawać by się mogło, że jedno z drugim jest do czegoś potrzebne. Głównie do poznania opinii społecznej, żeby ją wziąć pod uwagę przy uchwalaniu/ odrzucaniu projektu ustawy. NIC BARDZIEJ BŁĘDNEGO! Choć wysłuchanie jest dopiero jutro, DECYZJE JAKBY JUŻ ZAPADŁY, a ich treść idzie pod prąd opinii publicznej, jako że prawie 80% uczestników konsultacji w Sejmie była za utrzymaniem dwukadencyjności. Skąd my to znamy?