Jan Miejski

Aktywista specjalizujący się w unikaniu otwartej aktywności. Publicysta piszący tak, by nie pozostawiać śladu autorstwa. Analityk rzeczywistości, która opiera się analizie. Propagator idei stroniący od ideologii. Mieszkaniec świata wyobraźni i miasta prześnionego.

Czas rewolucji

18 luty 2026

Jeśli ta cywilizacja się załamie i przyjdzie nowe średniowiecze, to stanie się tak dlatego że w naszej krótkowzroczności, przez nasze destrukcyjne sprzeczki i nasze małostkowe rywalizacje, zapomnieliśmy, że jesteśmy spadkobiercami największej tradycji w historii.

 Staramy się śledzić dyskusje dotyczące demokracji miejskiej. Nie trudno zauważyć, że jest to tylko fragment szerszego problemu – kryzysu demokracji w ogóle. Niedawno oddaliśmy głos lewicowej analityczce Yvonne Yen Liu. Jej wypowiedź zainspirowała do poszukania kontrapunktu – opinii kogoś, kto reprezentuje środowiska amerykańskiego centrum.

Przed Wami Fareed Zakaria. Publicysta CNN i Washington Post, autor bestsellerów, który przez 10 lat pracował nad książką „Czas rewolucji”. Rzecz taktuje nie tylko o rewolucjach, ale przede wszystkim o oświeceniowym projekcie liberalnym, który określił kształt współczesnej cywilizacji Zachodu. Czytając zamieszczone poniżej cytaty pamiętajmy, że w tamtejszym słownictwie „liberalny” oznacza wszystko to, co znajduje się na lewo od wstecznego i zachowawczego konserwatyzmu, czyli od trumpizmu. Kluczowym elementem tej konstrukcji jest demokracja liberalna. Ta, która znajduje się obecnie pod coraz większym naporem sił preferujących różne odcienie autokracji.

Zacznijmy od uwag autora o nieliberalnej demokracji.

„Zanim Viktor Orbán i Władimir Putin doszli do władzy, a Zachód cieszył się z wyborów w krajach na całym świecie – zidentyfikowałem zjawisko „nieliberalnej demokracji”: system praktykowany w takich krajach, jak Rosja i Słowacja, Peru i Filipiny, gdzie wybrani przywódcy nadużywali władzy, pozbawiali ludzi ich praw, podważając istotę klasycznego liberalnego rządu konstytucyjnego. Od tego czasu, niestety, lista osób odstępujących od zasad demokracji jest dużo dłuższa. U sojuszników Zachodu, takich jak Turcja i Węgry, nastąpił znaczny regres; inne demokracje, jak Izrael i Indie, są wciąż żywotne, jednak dzieją się tam rzeczy niepokojące. Niektóre miejsca, które wcześnie zidentyfikowałem, jak Rosja i Białoruś, przekształciły się w dyktatury, organizujące sfałszowane wybory. Według danych Freedom House w ciągu ostatnich 16 lat liberalne demokracje traciły na ilości i jakości – socjolog Larry Diamond zjawisko to nazwał ‘demokratyczną recesją’.

Populistyczni decydenci na całym świecie często twierdzą, że budują autentyczną narodową kulturę polityczną, która różni się od zachodniego liberalizmu. Erozja kosmopolitycznych i liberalnych idei w tych społeczeństwach pokazuje, że że wartości otwartego społeczeństwa takie jak pluralizm, tolerancja, sekularyzm oparte były jedynie na elicie, która dała się uwieść Zachodowi, a pod spodem krył się mniej tolerancyjny nacjonalizm.”

Zakaria wielokrotnie wraca do podkreślenia, jak ważne jest oparcie wszelkich zmian na szerokim społecznym poparciu. Pokazuje, jak jego brak prowadzi do niepowodzeń i uruchomienia kontrakcji, a często kontrrewolucji.

Przykładem nieudanej rewolucji jest posiadająca tylko powierzchowne poparcie Wielka Rewolucja Francuska zakończona spektakularnym niepowodzeniem. Na przeciwnym biegunie są pragmatyczne rewolucje przemysłowe holenderska (z XVII w.) i późniejsza brytyjska. Autor przestrzega też przed niszczącą siłą wstecznych ruchów, które często następują po rewolucjach.

„W wielu miejscach oświecenie – którego kluczowym elementem jest międzynarodowy porządek liberalny – postrzegane jest jako dziedzictwo dominacji Zachodu.

Oczywiście na samym Zachodzie również żyją ludzie odrzucający idee oświecenia. Wielu wyborców wybiera populistów, którzy prezentują siebie jako będących w całkowitej opozycji do ustalonego porządku i właściwych mu wartości. Przy wszystkich zmianach i transformacjach, jakie zaszły, ludzie są przygnieceni, zaniepokojeni i pełni obaw o przyszłość, która mogłaby doprowadzić do jeszcze większych napięć, zmian – utraty świata, w którym dorastali. Niektórzy są gotowi zaakceptować radykalizm, nawet jeśli będzie to oznaczać puszczenie z dymem całego domu. Ten rodzaj nieliberalizmu może okazać się największym zagrożeniem dla postępu, z jakim będziemy musieli się zmierzyć.”

Również u innych autorów mamy nawiązanie do obecnych opisów paradoksu poprawy warunków życia i równoczesnego niezadowolenia ze stanu rzeczy.

„Kryzys globalnego liberalizmu nie wziął się znikąd. Jest wynikiem szybko zmieniających się społeczeństw i przywódców, którzy wykorzystują obawy przed tymi wszystkimi zmianami. Dla większości ludzi globalizacja i cyfrowa rewolucja zmieniły świat na wiele pozytywnych sposobów. Siły te zdemokratyzowały technologię, uwolniły innowacyjność, wydłużyły średnią długość życia, rozpowszechniły bogactwo i połączyły odległe zakątki świata. Niewielu ludziom obecnie żyjącym – może nikomu z nich – nie żyłoby się lepiej, gdyby dorastali 100 lat temu (przede wszystkim twoja przewidywana przeciętna długość życia byłaby o połowę krótsza niż teraz). Siły tak bardzo i tak szybko modernizujące społeczeństwa z definicji są bardzo destrukcyjne. Ulepszenia często wywracają do góry nogami tradycyjny sposób życia, pozostawiając wiele osób w poczuciu zagubienia. Materialny postęp może podnieść średni standard życia, ale może też zniszczyć poszczególne społeczności lub jednostki. Rewolucje tożsamościowe, które dla niektórych są wyrazem wyzwolenia, dla wielu są głęboko niepokojące. Gdy prywatne korporacje stają się coraz wydajniejsze i większe, przekraczając granice państw, ludzie cieszą się z niskich cen, ale czują się bezradni. (...)

Arcybiskup Desmond Tutu, który odegrał kluczową rolę w przeprowadzeniu Republiki Południowej Afryki z apartheidu do demokracji, napisał kiedyś: „Być człowiekiem oznacza być wolnym”. Wszyscy chcemy być wolni. Chcemy mieć wybór, autonomię, kontrolę nad własnym życiem. W historii jest wiele dowodów tego pragnienia  – sięgających czasów ucieczki Izraelitów z Egiptu. Nie tak dawno obserwowaliśmy, jak obywatele NRD uciekali przez mur berliński, Arabowie domagają się demokracji, Koreańczycy z Północy uciekają przez granicę na południe, migranci zmierzają do Ameryki i Europy, a Ukraińcy poświęcają życie, by żyć w wolnym świecie. A jednak wiemy też, że kiedy ludzie już cieszą się wolnością, mogą czuć się dogłębnie nieswojo. Celebrowany przez nich postęp napełnia nas niepokojem. Wolność i autonomia często osiągane są kosztem autorytetu i tradycji. Gdy religia i zwyczaje tracą na znaczeniu, jednostka zyskuje, ale społeczności często tracą. W rezultacie możemy cieszyć się większym bogactwem i wolnością, ale czuć też większą samotność. Szukamy czegoś, gdzieś, co wynagrodzi nam poczucie straty, zapełni tę pustkę, którą francuski filozof Blaise Pascal określił ‘nieskończoną otchłanią’.”

Co robić by demokrację obronić przed antyliberalnym tsunami, które znosi nas w zamierzchłą przeszłość? – zastanawia się Fareed Zakaria.

Szuka rozwiązań w prostych działaniach realizowanych na podstawowym poziomie w miastach i miasteczkach.

„Programy takie jak bezpłatne przedszkola, dopłaty do opieki nad dziećmi i płatne urlopy rodzicielskie mogą poprawić jakość życia rodzinnego. Budowanie lokalnej infrastruktury, inwestowanie w placówki edukacyjne i promocja partycypacji obywatelskiej mogą sprawić, że mieszkańcy poczują się mocniej związani ze swoimi miastami i miejscowościami.

Rozsądna regulacja rynku połączona z redystrybucją bogactwa może zmniejszyć poczucie niepewności klasy robotniczej.”

Zakaria kończy swą książkę przesłaniem:

„Nowoczesna cywilizacja dała zwykłym ludziom większą wolność, większe bogactwo i większą godność niż jakakolwiek wcześniejsza. Dała miliardom ludzi władzę na wiele sposobów. Jeśli ta cywilizacja się załamie i przyjdzie nowe średniowiecze, to stanie się tak dlatego że w naszej krótkowzroczności, przez nasze destrukcyjne sprzeczki i nasze małostkowe rywalizacje, zapomnieliśmy, że jesteśmy spadkobiercami największej tradycji w historii, która wyzwoliła ludzki umysł i ducha, stworzyła współczesny świat i której największe osiągnięcia dopiero nadejdą.”

Kluczowy składnik tej cywilizacji – demokracja liberalna – jest dziś w kryzysie. Coraz więcej wyborców nie sądzi, by miała jakiekolwiek znaczenie i wybiera propozycje autokratyczne, a tego rodzaju rządy nigdy nie doprowadziły do dobrych rezultatów. Jeśli więc myślisz w kategoriach, o których mówi Zakaria, to musisz dojść do wniosku, że demokrację trzeba ratować. Nie ma lepszego sposobu na ożywienie jej roli jak urzeczywistnienie demokracji lokalnej, pokazanie, że to coś realnego, nie puste gadanie i propaganda przedwyborcza a prawdziwa władza wspólnoty mieszkańców.

Zakaria foto

Fareed Zakaria prowadzi flagowy program CNN o tematyce międzynarodowej – „Fareed Zakaria GPS”, pisze też cotygodniowe felietony dla „Washington Post”. Jest autorem czterech bestsellerów NEW YORK TIMESA, w tym: "Przyszłość wolności. Nieliberalna demokracja w Stanach Zjednoczonych i na świecie", "Koniec hegemonii Ameryki 2.0" i "Ten Lessons for a Post-Pandemic World". Mieszka w Nowym Jorku.

Sama książka oraz informacje o książce tutaj