W sklepie czy na targowisku gotówka jeszcze działa, ale co z tego, jeśli najbliższy bankomat jest kilka albo kilkanaście kilometrów dalej? Wykluczenie gotówkowe nie zaczyna się więc wtedy, kiedy ktoś formalnie zakazuje banknotów i monet. Zaczyna się wtedy, kiedy korzystanie z własnych pieniędzy wymaga infrastruktury, której część mieszkańców nie ma albo do której nie ma dostępu.
Przez ostatnie lata przyzwyczailiśmy się do myślenia, że cyfryzacja jest synonimem wygody. Aplikacja ma zastąpić kasę, karta gotówkę, internet wizytę w urzędzie, smartfon biletomat. Dla wielu mieszkańców rzeczywiście jest to wygodne. Problem zaczyna się wtedy, kiedy wygodna możliwość staje się jedyną możliwością. Miasto projektowane wyłącznie dla mieszkańca, który ma konto bankowe, kartę, smartfon, internet i działający terminal płatniczy, przestaje być miastem dostępnym dla wszystkich. Powstaje model „cyfrowego obywatela”, któremu łatwo świadczyć usługi, ale który nie powinien być traktowany jako jedyny wzór mieszkańca. Starsza osoba, ktoś mniej biegły technologicznie, osoba nieposiadająca konta bankowego, obywatel bez karty i smartfona dbający o swoją prywatność czy mieszkaniec miejsca, w którym zniknął bankomat, nie staje się przecież przez to mniej pełnoprawnym użytkownikiem miasta.
KOSZTY PRZERZUCONE NA MIESZKAŃCA
Mechanizm jest podobny do tego, który znamy z wykluczenia komunikacyjnego. Kiedy znika autobus, mieszkańcowi mówi się: przecież możesz pojechać samochodem. Kiedy znika kasa biletowa: przecież możesz kupić bilet przez internet. Kiedy znika bankomat: przecież jest następny, dziesięć kilometrów dalej. Kiedy parkomat przyjmuje wyłącznie kartę: przecież możesz zapłacić aplikacją. W każdym z tych przypadków system przedstawia swoją zmianę jako rozwiązanie problemu. Tyle że koszt dostosowania się zostaje przerzucony na mieszkańca. To on ma mieć samochód. To on ma mieć smartfona. To on ma mieć konto, kartę, internet i umiejętność obsługi kolejnej aplikacji. A jeśli tego nie ma? Wtedy problem zostaje uznany za jego problemem, choć często powstał dlatego że zmieniono sposób organizacji publicznej infrastruktury.
ZNIKAJĄCA SIEĆ W MAŁYCH MIEJSCOWOŚCIACH
Na wsi i w małych miastach problem widać szczególnie wyraźnie. Znika bankomat, zamyka się oddział banku z kasą, a mieszkańcowi pozostaje wyprawa do kolejnej miejscowości. Emerytura czy pensja wpływa na konto, sklep obok nadal przyjmuje gotówkę, ale żeby tę gotówkę wypłacić, trzeba najpierw pokonać kilka czy kilkanaście kilometrów. Jeśli ktoś nie ma samochodu, nie ma autobusu albo nie może prowadzić, formalne prawo do korzystania z własnych pieniędzy staje się prawem teoretycznym. Dochodzi do tego kolejny problem: bankomaty coraz częściej wydają wysokie nominały, podczas gdy lokalny sklep, targowisko czy mały punkt usługowy nie zawsze ma możliwość wydania reszty. Gotówka jest więc legalna, ale infrastruktura potrzebna do jej używania stopniowo się kurczy.
NIE TRZEBA ZAKAZYWAĆ, WYSTARCZY NIE OBSŁUGIWAĆ
W dużych miastach sytuacja wygląda inaczej, ale mechanizm jest podobny. Bankomat może być kilka minut od domu, a mimo to gotówka przestaje wystarczać do korzystania z miejskiej infrastruktury. Parkomat przyjmuje kartę albo wymaga aplikacji. Biletomat nie obsługuje banknotów i monet. Za część usług można zapłacić wyłącznie elektronicznie. W niektórych urzędach możliwość zapłaty gotówką jest ograniczana albo znika. Pojedyncza decyzja może wyglądać niewinnie. Problem pojawia się wtedy, kiedy takich decyzji są dziesiątki i setki. Powstaje miasto, w którym gotówka formalnie istnieje, ale coraz trudniej znaleźć miejsce, w którym można się nią posłużyć. Nie trzeba jej zakazywać. Wystarczy przestać ją obsługiwać.
DZIEŃ PŁACENIA GOTÓWKĄ I KOALICJA DLA GOTÓWKI
Aby zwrócić uwagę na ten problem, Instytut Spraw Obywatelskich zainicjował w 2022 roku Dzień Płacenia Gotówką, obchodzony co roku 16 sierpnia. To wydarzenie ma przypominać, że fizyczny pieniądz to nie nostalgiczny relikt, lecz realna gwarancja wolności i bezpieczeństwa w codziennym życiu. Przekaz akcji jest jednoznaczny: jeśli nie będziemy używać gotówki na co dzień, infrastruktura do jej obsługi po prostu zniknie, a my obudzimy się w świecie cyfrowego przymusu, inwigilacji i wykluczenia.
W odpowiedzi na te zagrożenia powstała również Koalicja dla Gotówki – nieformalna sieć organizacji społecznych, związków zawodowych i przedsiębiorców, wyrosła z kampanii obywatelskiej „Broń Gotówki!” prowadzonej przez Instytut Spraw Obywatelskich. Koalicja przypomina w swoim Manifeście, że fizyczny pieniądz to nie przeżytek, ale fundament prywatności, stabilności gospodarczej oraz strategiczny bezpiecznik państwa na wypadek awarii cyfrowych czy ataków hakerskich. Jej celem jest obrona prawa do używania gotówki, powstrzymanie masowej likwidacji bankomatów oraz kontrola urzędów, które bezprawnie rezygnują z tradycyjnych płatności.
PRAWO DO MIASTA
„Przecież można zapłacić kartą”. To najczęstsza odpowiedź. I rzeczywiście – dla wielu osób karta jest szybsza i wygodniejsza. Nie o to jednak chodzi.
Przypomnijmy w tym miejscu słowa prof. Adama Glapińskiego, Prezesa NBP, który wprost ostrzegał: „Eliminacja gotówki, w ramach prowadzenia forsowanej przez niektóre banki, media i międzynarodowe koncerny ekonomii bezgotówkowej, nie sprzyja poszerzaniu i wzmacnianiu wolności jednostek”, „To zakrawa na próbę dyktatu międzynarodowych korporacji, które emitują karty płatnicze czy banków, które zarabiają na każdej transakcji bezgotówkowej. To jest nie do przyjęcia”.
Pytam więc: czy prawo do miasta nie powinno obejmować także prawa do wyboru, w jaki sposób płacimy za publiczne usługi?

