NO KINGS!

Jesteśmy grupą osób doświadczonych w wieloletnich działaniach społecznych, w ruchach miejskich, samorządach i nie tylko. Te doświadczenia doprowadziły nas do przekonania, że bez zasadniczej zmiany w samorządach oraz w funkcjonowaniu demokracji trudno będzie cokolwiek zmienić na lepsze. Polska pozorna samorządność i koślawa demokracja brną w coraz głębszy kryzys. Wiele wskazuje, że trzeba je wymyślić na nowo. To jest wyzwanie, przed którym stoimy. Kto jeszcze? 

NO KINGS! Wyznanie wiary

25 wrzesień 2026

Mamy już dość, jako obywatele i aktywiści, bycia wiecznie protestującymi! Po latach odczuwamy coraz silniejszą potrzebę zdecydowanej odpowiedzi na pytanie: po co to wszystko? Albo inaczej – co na końcu drogi chcielibyśmy żeby zostało osiągnięte?

Przez długi czas ruchy miejskie i niezorganizowani aktywiści dawali się poznać jako podmioty protestu w obronie istotnych interesów mieszkańców, przeciw ignorowaniu ich ważnych potrzeb albo zagrożeń. Walczyliśmy i walczymy nadal o bardzo różne, konkretne sprawy. Jesteśmy blisko ludzkich potrzeb, stając na czele społeczności, którym dzieje się krzywda. Podnosimy alarm pokazując problemy, które władza ignoruje albo ich nie dostrzega. Także zgłaszając realistyczne propozycje ich rozwiązania, często bez odzewu.

Władza, dla własnej wygody, w wielu kwestiach zaczęła ustępować protestującym, a przynajmniej stwarzać takie pozory. Stopniowo idee i programy ruchów miejskich stawały się deklarowanym programem wielu progresywnych zarządców miast. Nie oznaczało to jednak zazwyczaj faktycznego uznania naszych  racji. Raczej przeciwnie – chodziło bardziej o to, by odciąć nam „tlen” do „przeszkadzania” władzy.

Rola stałego oponenta władzy nie jest wdzięczna. To nie jest aktywność, którą można uprawiać latami bez ponoszenia rozmaitych kosztów – także w życiu osobistym, czy we własnym rozwoju. Znacznie więcej satysfakcji daje, a raczej dawałoby, konstruktywne rozwiązywanie problemów lokalnej społeczności we współpracy z władzą. Budowanie a nie tylko sprzeciw. Ale niezbyt się tak dało.

Jest to powód dla którego większość osób, jakie kilka– kilkanaście lat temu stały na czele ruchów miejskich, dziś zwykle jest w innym miejscu. Jedni trafili do „wielkiej polityki”, inni robią kariery profesjonalne, jeszcze inni zajęli się koncesjonowaną działalnością społeczną polegającą na realizacji siłami społecznymi różnych usług na zlecenie władzy.

W sensie formalno-prawnym ruchy miejskie są takimi samymi organizacjami społecznymi jak inne. O naszym DNA stanowi jednak zdecydowany sprzeciw wobec błędów polityki miejskiej, a nie przyjmowanie zleceń na organizowanie wydarzeń, konsultacji, czy świadczenie innych usług. Część ruchów miejskich poszła jednak w tę stronę, a szereg organizacji po prostu zaprzestała aktywności. Pewną receptą na uniknięcie wypalenia z powodu roli ciągłego oponenta może być systematyczna rotacja liderów dźwigających największą odpowiedzialność, jak w przypadku warszawskiego Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Tymczasem ciągle ujawniają się konflikty społeczne i zarzewia protestu, także w tych miejscach/ miastach, gdzie nie działają zorganizowane ruchy miejskie. Stają na ich czele „aktywiści jednego tematu”, którzy często nie zakładają formalnych organizacji, ani nie pozostają w związku z jakimkolwiek ruchem miejskim. To duże wyzwanie dla Kongresu Ruchów Miejskich, by stać się dla nich przydatnym. To jest też wielki, społeczny potencjał, który mógłby przyczyniać się do zmiany systemu, a nie tylko realizować akcje protestacyjne w jakiejś jednej sprawie.

I tu dochodzimy do myśli głównej.

Cały ekosystem protestów miejskich skazany jest na doraźność i nietrwałość jeśli nie przejdziemy do działań na rzecz całościowych zmian systemowych.

Temu celowi służyło sformułowanie manifestu ruchów miejskich, czyli 15. Tez Miejskich. Powód dla którego nie odegrały one wystarczającej roli integracji działań, to ich różnorodność i szeroki zakres tematyczny. Znalazło się tam niemal wszystko, co dla progresywnie myślącego mieszkańca miasta było istotne.

Tymczasem zmiana systemowa wymaga innego podejścia. To musi bardziej być dobrze zaplanowana kampania wojenna niż szeroki zbiór postulatów. Nawiasem mówiąc niektóre nasze ruchy miejskie już dawno przeszły od protestów lokalnych do zabiegania o zmiany legislacyjne, jak na przykład Instytut Spraw Obywatelskich z Łodzi.

Tu jednak chodzi o inne rozumienie działania na rzecz zmiany systemowej. Nie takiego, które polega na podejmowaniu różnych niezależnych od siebie postulatów (od przepisów referendalnych przez środki ochrony roślin po obrót gotówkowy). Chodzi tu o projekt systemowy, który dotyczy mechanizmów nadrzędnych wobec poszczególnych wyzwań. Rewolucja ustanawiająca nowy ustrój Polski wydaje się nieraz niegłupim rozwiązaniem, lecz chodzi o coś, co nie jest fantasmagorią. Czy faktycznie nie ma jednak zasadniczej potrzeby wymyślenia polskiej demokracji w dużym stopniu od nowa? Cel musi być na tyle trudny do osiągnięcia, by nie był oczywistym banałem, a jednocześnie musi pozostawać w sferze realności, by dało się zaprojektować ścieżkę dojścia do niego.

Taki tok rozumowania doprowadził grupę aktywnych uczestników KRM do projektu nowej samorządności miejskiej (Samorządność 2.0), czyli w części przywrócenia, a w innym zakresie zbudowania od podstaw – mechanizmów zapewniających sprawczy udział mieszkańców we władzy. Chodzi o uczynienie jednej z Tez Miejskich mówiącej o demokracji miejskiej nadrzędnym celem, bo dobrze działająca demokracja lokalna powinna zapewnić rozwiązywanie większości problemów, których zaniedbywanie dziś wywołuje protesty.

Braku ambicji nie można temu projektowi zarzucić, z realnością może być gorzej. Dlatego projekt jest skalowalny, czyli daje się rozłożyć na etapy. Ze względu na kaliber zmian taktyka polegająca na wymuszeniu zmian przez petycje, protesty, czy demonstracje nie wydaje się już być skuteczna. Także nadmiar pośpiechu i przejście z marszu do boju o konkretne rozwiązania nie wydaje się rokować powodzenia. Potrzebne jest najpierw to, co w języku militarnym nazywa się shaping operation, czyli kształtowanie pola walki.

Pierwszym etapem jest więc wywołanie szerokiej debaty wokół potrzeby zmian realnie demokratyzujących samorząd.
Wymaga to partnerskiej kooperacji z różnymi środowiskami, w tym z opiniotwórczymi i eksperckimi. Jak to robić?

Zadanie nie polega na namawianiu innych do poparcia naszych postulatów, lecz na stworzeniu miejsca do powstawania różnych pomysłów i propozycji oraz otwierania przestrzeni do własnej ekspresji i inicjatywy różnych osób i środowisk. Wymaga to cierpliwości i nieraz pozostawania w cieniu, by móc oddziaływać na proces przez zróżnicowane narzędzia wpływu. Innymi słowy, mamy świadomość, że tej zmiany nie da się wymusić, tylko trzeba do niej cierpliwie przekonywać. Chodzi tu także o poszerzanie wyobraźni poprzez pokazywanie, na różnych przykładach, że inny samorząd jest możliwy.

Na takim etapie jesteśmy właśnie dziś. W dyskursie, który chcemy rozwijać, potrzebny nam jest nie tylko udział analityków i badaczy, ale jak najszerszy kontakt z aktywistami, organizacjami, inicjatywami w terenie żeby budować i poszerzać realistyczną narrację o tym, co się faktycznie w samorządach lokalnie dzieje.

Programem, który organizuje nasze najbliższe działania w ciągu roku-dwóch, jest projekt NO KINGS. Przez jego realizację będziemy inicjować i kontynuować kluczowy, w naszej opinii, proces budowania nowej, demokratycznej jakości samorządnych polskich miast. A przy okazji nowy wizerunek KRM.

NO KINGS (żadnych władców!) głosiła demokratyczna rewolucja amerykańska walcząca o wolność z Koroną (brytyjską). Ostatnio pod tym hasłem wystąpił ruch oporu przeciw autokratycznym zapędom obecnego prezydenta USA. Dla nas, tu i teraz, kluczowe jest jego antyautorytarne przesłanie – wobec coraz większej dominacji samorządowych „włodarzy” nad oddolną demokracją lokalną.

Trzymajcie kciuki, właśnie się rozkręcamy.


Inicjatywa NO KINGS:

Grażyna Czajkowska, Sopot
Witold Gawda, Łomianki
Lech Mergler, Poznań

 

belka

 

 

 

Adres korespondencyjny:
Związek Stowarzyszeń KONGRES RUCHÓW MIEJSKICH
80-236 Gdańsk, Aleja Grunwaldzka 5 
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Konto bankowe: 76 1600 1462 1887 8924 3000 0001
NIP: 779 246 16 30
KRS: 0000671496