Marcin Skrzypek

Forum Kultury Przestrzeni w Ośrodku "Brama Grodzka - Teatr NN"

Absolwent anglistyki UMCS. Muzyk Orkiestry św. Mikołaja i Odpustu Zupełnego. Koordynator Forum Kultury Przestrzeni w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN”. Autor „Atlasu sytuacji pieszych”. Współautor Strategii Rozwoju Lublina 2020 i aplikacji Lublina do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Członek Rady Programowej Polskiego Kongresu Obywatelskiego. Publicysta, fotograf, turysta.

Jak się bawić bez alkoholu? Pięć dróg do lepszego samopoczucia.

27 maj 2021

Kulturalny obywatel jest tańszy w utrzymaniu. Tak wynika z brytyjskich badań, które burzą stereotyp myślenia, że kultura jest czymś niekonkretnym, za co się tylko płaci. Okazuje się, że wręcz przeciwnie: ma ona przełożenie na pięć prostych aktywności, które oszczędzają nasze pieniądze i zdrowie, bo czynią nas szczęśliwszymi. Może dzięki pandemii stać nas na taką zmianę paradygmatu myślenia o kulturze?

 JAK ODKRYTO, ŻE KULTURA WYCHODZI NA ZDROWIE

W 2010 roku opublikowano raport „Pięć dróg do lepszego samopoczucia” („Five Ways to Wellbeing”)[1] będący podsumowaniem badań desk research na temat czynników wpływających na zdrowie i jakość życia. Badania przeprowadziła New Economics Foundation dla Departamentu Biznesu, Innowacji i Umiejętności rządu Wielkiej Brytanii w ramach projektu „Mental Capital and Wellbeing”[2]. Projekt miał bardzo pragmatyczny cel: co zrobić, aby Brytyjczycy jak najlepiej rozwijali się mentalnie i mieli jak najlepsze samopoczucie. Temat wraca, bo dzięki pandemii kapitał mentalny oraz czynniki wpływające na zdrowie i jakość życia nabrały konkretnych kształtów, a dobre samopoczucie stało się dobrem pilnie poszukiwanym. Jak napisał Wieszcz: „Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto cię stracił”.

Ściśle mówiąc, raport ten nie miał w założeniach nic wspólnego z kulturą, natomiast podkreślał wagę relacji społecznych, nauki i kultury dla długości i jakości życia. Przegląd wyników wielu międzynarodowych badań, z którego wnioski znalazły się w tym raporcie, wykazał, że osoby, które utrzymują kontakt z innymi, są aktywne, zwracają uwagę na swoje otoczenie, nieustannie się uczą i dają coś innym od siebie – żyją dłużej i mają poczucie większego spełnienia w życiu.

Porady te można by zbyć uśmiechem pobłażliwości, gdyby nie fakt, że stosowanie ich jest specjalnością animacji kultury. Bazuje ona właśnie na kontaktowaniu ludzi ze sobą, proponowaniu im różnych form aktywności, uczeniu nowych umiejętności, rozwoju wrażliwości i na dzieleniu się: czasem, zainteresowaniami, doświadczeniem, refleksjami itd. Udana impreza, nie tylko stricte kulturalna, jest zawsze koktajlem kilku takich działań. One są treścią naszych miłych wspomnień. Tym samym wnioski z brytyjskich badań sugerują, żeby spojrzeć na sektor kultury z zupełnie innej perspektywy niż dotychczas. Być może główną misją społeczną tego sektora powinno być poprawianie ludziom humoru za pomocą kultury, a nie krzewienie kultury dla niej samej.

Dziesięć lat temu łączono ekonomię z kulturą głównie poprzez koncepcję klasy kreatywnej i przemysłów kultury, czyli tego wszystkiego, co w kulturze da się bezpośrednio spieniężyć. Czas pokazał, że nie daje to jednak żadnych ciekawych implikacji w praktyce. Business is business. Połączenie ekonomii z kulturą poprzez zdrowie wydaje się być ciekawszą koncepcją, a fakt, że uczyniono to w naukowym raporcie sfinansowanym przez brytyjskie Ministerstwo Biznesu i Innowacji, a nie kultury czy zdrowia, bardzo uwiarygadnia zawarte w nim wnioski.

PIĘĆ DRÓG DO LEPSZEGO SAMOPOCZUCIA

Wyniki brytyjskich badań były niezwykle ważne dla polityki sektora spraw publicznych w Wielkiej Brytanii i w innych krajach, takich jak Francja, które zrozumiały, że stanu zdrowia obywateli i stabilnego rozwoju społecznego nie da się mierzyć wyłącznie wskaźnikami ekonomicznymi. Zawarte w raporcie wnioski jego autorzy zamknęli w krótkiej formule pięciu rad w stylu „jak żyć”, które co prawda nie mają naukowego charakteru, ale za to świetnie nadają się do popularyzacji i stosowaniu w życiu codziennym:

Szukaj kontaktu…
Z ludźmi wokół Ciebie. Z rodziną, przyjaciółmi, kolegami i sąsiadami. W domu, pracy, szkole i w Twojej społeczności. Pomyśl o nich jak o fundamentach swojego życia i zainwestuj swój czas w ich rozwój. Rozwijanie tych kontaktów będzie wsparciem i wzbogaci każdy Twój dzień.

Bądź aktywny…
Idź na spacer lub pobiegaj. Wyjdź z domu. Przejedź się na rowerze. Zagraj w coś. Uprawiaj ogródek. Tańcz. Ruch sprawia, że czujesz się dobrze. Przede wszystkim znajdź taką aktywność fizyczną, która sprawia Ci radość i która pasuje do Twojego poziomu mobilności i kondycji.

Zwracaj uwagę…
Bądź ciekawy. Dostrzegaj piękno. Zwróć uwagę na to, co niecodzienne. Zauważ zmiany pór roku. Delektuj się chwilami, kiedy idziesz do pracy, jesz obiad czy rozmawiasz z przyjaciółmi. Miej świadomość otaczającego Cię świata i tego, co czujesz. Refleksja nad swoim doświadczeniem pomoże Ci zrozumieć, co jest dla Ciebie ważne.

Nie przestawaj się uczyć…
Spróbuj czegoś nowego. Wróć do dawnych zainteresowań. Zapisz się na kurs. Podejmij się nowego zadania w pracy. Napraw rower. Naucz się grać na instrumencie lub gotować swoją ulubioną potrawę. Postaw sobie cel, którego realizacja sprawi Ci satysfakcję. Uczenie się nowych rzeczy da Ci większą pewność siebie, a także dostarczy zabawy.

Dawaj…
Zrób coś miłego dla przyjaciela lub obcego. Podziękuj komuś. Uśmiechnij się. Oddaj swój czas innej osobie. Dołącz do grupy. Dostrzegaj potrzeby innych, tak jak dostrzegasz swoje. Widok siebie i własnego szczęścia włączonego w szerszą społeczność może dać niewiarygodną satysfakcję i zbudować relacje z ludźmi wokół Ciebie.[3]

Do tego zestawu można by dodać tylko jedną poradę: Twórz… Bądź kreatywny. Akt twórczy, zrobienie czegoś w praktyce, daje człowiekowi jedyną w swoim rodzaju satysfakcję. Można go jednak uznać za pochodną zwracania uwagi, nauki nowej umiejętności, szukania kontaktu i dawania. Ponadto, nie jest on całkowicie pod naszą kontrolą, a twórcza niemoc może pogorszyć samopoczucie zamiast je polepszyć, więc niech to będzie szósta droga do lepszego samopoczucia ale “dla chętnych”.

kultura szeroka calosc 5 kadr

Kolaż, Małgorzata Rybicka

UKRYTY KOSMOS KULTURY

Paradoksalnie, nowatorstwo i użyteczność spojrzenia na kulturę przez pryzmat „Pięciu dróg do lepszego samopoczucia” polega na jej uprzedmiotowieniu i uproszczeniu. Tradycyjnie podchodzimy do kultury z nabożną czcią jako do filaru ludzkiej cywilizacji. Panuje przekonanie, że jest ona ważna sama przez się, a jeśli dostarcza komuś pozytywnych przeżyć, to przy okazji. Brytyjski raport odwraca tę zależność, odwołując się do egalitarnego, powszedniego i osobistego poczucie szczęścia jako priorytetu. A jeśli osiągamy je za pomocą praktyk kultury, to też dobrze.

Dla kogoś, kto lubi chodzić z kijkami, pomagać innym albo gotować, wnioski brytyjskich badaczy tylko potwierdzają codzienne doświadczenia i uzasadniają, dlaczego warto to robić. Jest to przyjemne i takie ma być. Teoria zgadza się z praktyką. Dla sektora kultury niosą one jednak dużo poważniejsze implikacje, a mianowicie nasuwają przypuszczenie, że kultura może być niejako produktem ubocznym czegoś tak prozaicznego jak dążenie ludzkości do lepszego samopoczucia, do szczęścia. Jeśli ktoś przyzwyczaił się do myślenia o niej pojęciami pisanymi wielką literą takimi jak: Prawda, Dobro, Piękno czy Tradycja, może uznać taką opinię o niej za deprecjonują.

Poczuciu frustracji, że w ten sposób strąca się kulturę z należnego jej piedestału, towarzyszy jednak pewna ulga, bo intuicyjnie czujemy, że nasze tradycyjne myślenie o kulturze jest trochę skostniałe i dyskryminujące. Naturalne mechanizmy rynkowe powodują, że wizerunek kultury kształtowany jest przez jej największe osiągnięcia i postacie, co w konsekwencji tworzy strefę wykluczenia z niej osób, które tych osiągnięć nie pojmują albo nie stać ich na nie. Z drugiej strony rolę wielkich postaci kultury przejmują coraz częściej celebryci czy influencerzy będący produktami mediów napędzającymi rynek a nie ludźmi kultury. Tak zaś ceniona symboliczna przestrzeń kultury, oprócz pozytywnych wartości, niesie z sobą wielki potencjał podziałów i animozji, co niestety mamy ostatnio możliwość obserwowania na żywo. Kto z animatorów kultury nigdy nie zwątpił w sens swojej pracy dla tej idei, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Zatem, jeśli kultura jest dla nas ważna, „Pięć dróg” początkowo powoduje, że tracimy grunt pod nogami, ale potem nagle wiele spraw nabiera nowego sensu. Widzimy, że da się inaczej „połączyć kropki”. Kropki są te same, ale można w nich zobaczyć inny kształt. Chodzi tylko o te pięć prostych działań wymieszanych ze sobą w najróżniejszych formach, proporcjach i konfiguracjach, oddalonych od wszelkiej ideologii i polityki. Nie muszą one nic kulturze zabierać. Wręcz przeciwnie: mogą ją wzbogacić, jeśli tylko uznamy, że kultura może nie mieć monopolu na wartości, które są w niej ważne. Nie musimy się przejmować faktem, że w porządku „Pięciu dróg do lepszego samopoczucia” wielkie wydarzenia i dzieła mistrzów mieszczą się na jednej półce z zachwytem nad gałązką kwitnącej wiśni. Japończycy już dawno to odkryli.

BRYTYJSKI ŁĄCZNIK

Informacje o wnioskach z brytyjskiego raportu pojawiły się w języku polskim prawdopodobnie po raz pierwszy w 2011 r. w ramach starań Lublina o tytuł ESK 2016 w książce „Kultura szeroka. Księga wyjścia” wydanej przez Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”[4] oraz w jednym z towarzyszących jej artykułów na stronach „Kultury Enter”[5]. Książka ta ukazuje na konkretnych przykładach dwudziestu pięciu niszowych środowisk kulturalnych, w większości opisanych przez ich przedstawicieli, jak w praktyce samemu można realizować zalecenia „Pięciu dróg do lepszego samopoczucia” i to bez decydującego wsparcia publicznego mecenatu.[6]

Wnioski z raportu NEW ECONOMICS FOUNDATION dotarły do nas dzięki François Matarasso, angielskiemu konsultantowi lubelskiej aplikacji ESK 2016. Zaproponował on włączenie ich do projektu strategii rozwoju kultury Lublina 2020 towarzyszącego aplikacji. Miał to być łącznik między kulturą a ekonomią odpowiadający na pytanie osobom mniej przejmującym się wartościami niematerialnymi, po co właściwie inwestować pieniądze w kulturę, skoro nie przynosi żadnych wymiernych zysków.

Jeśli 1) „Pięć dróg do lepszego samopoczucia” czyni ludzi szczęśliwszymi, a 2) ludzie szczęśliwsi są zdrowsi, czyli 3) są bardziej produktywni i stanowią mniejsze obciążenie dla systemu ubezpieczeń społecznych; jeśli ponadto 4) „Pięć dróg” jest praktykowanych w sektorze kultury, ergo pieniądze wydawane na kulturę przyczyniają się do zwiększania zysków i zmniejszania strat w gospodarce. Zatem warto finansować kulturę, „co było do udowodnienia”. Mówiąc krótko, kulturalny obywatel jest tańszy w utrzymaniu, a to już jest w oczach wielu ekonomicznie i technokratycznie myślących decydentów bardzo poważny i twardy argument na rzecz kultury.

kultura szeroka calosc 13 kadr

Bębniarze. Zdjęcia wykorzystane do kolażu: Młode Djembe na scenie ACK UMCS „Chatka Żaka”, fot. Aleksandra Dulik; Skoczkowie, fragment fot. Etienne Mareya. Kolaż: Małgorzata Rybicka.


KRÓTKA KARIERA NOWEJ MYŚLI

Choć początkowo wnioski z brytyjskiego raportu wydawały się bardzo obiecującą perspektywą dla rozwoju kultury, nie zrobiły one kariery w dokumentach strategicznych Lublina. Uczciwie mówiąc, nie za bardzo było wiadomo, jak je wykorzystać, bo nie miały zbyt wiele wspólnego z business as usual sektora kultury. Świetnie natomiast wpasowały się w twórczy niepokój starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, który promował nowe idee w dziedzinie aktywności mieszkańców zgodnie z kanonem wartości ESK. Jedną z takich idei była „kultura szeroka”.

Określenie „kultura szeroka” zostało wymyślone po to, aby zebrać pod wspólnym mianem i docenić cały osobny obszar oddolnych działań opisywanych wieloma terminami takimi jak: kultura niszowa, oddolna, obywatelska, niezależna, nieformalna, alternatywna, amatorska, offowa, fanowska czy kontrkultura. Działania te nie są mainstreamowe i przez to ich nazwy mają nieco stygmatyzujący charakter, bo ośrodkiem prestiżu jest jednak kultura mainstreamowa, a szczególnie wysoka. Chodziło więc o to, żeby ich nowe zbiorcze określenie nie dystansowało się przynajmniej od kultury wysokiej, tej wspieranej przez państwo i samorządy, lecz jakoś ją uzupełniało.

„Kultura szeroka” dobrze spełniła rolę takiego określenia, ale początkowo nie wnosiła nic nowego poza intencją dowartościowania się. Podobnie wyniki brytyjskich badań też same w sobie nie miały siły przebicia. Natomiast obie te koncepcje razem wzięte okazały się świetnie pasującymi częściami tej samej układanki, będąc dla siebie nawzajem pragmatycznym raison d'être. Można było postawić tezę, że wspólnym mianownikiem i specjalnością kultury szerokiej jest spontaniczna realizacja zasad „Pięciu dróg do lepszego samopoczucia”. Jeśli więc zależy nam na zdrowiu, angażujmy się w kulturę szeroką, a jeśli zastanawiamy się, co wyróżnia kulturę szeroką, odpowiedź znajdziemy w brytyjskich badaniach.

W wyniku tej fuzji powstała wspomniana „Księga wyjścia” kultury szerokiej, a dzięki koniunkturze na ESK 2016, koncepcja ta odbiła się pewnych echem w Polsce. Niestety, zupełnie przykryła ona wnioski z raportu New Economics Foundation, które nigdy potem nie zaistniały szerzej w odbiorze społecznym jako autonomiczny głos zwracający uwagę na prozdrowotny aspekt działań kulturalnych.

BARIERY PRZYSWAJALNOŚCI JĘZYKOWEJ

Dlaczego „Pięć dróg do dobrego samopoczucia” nie zrobiło spontanicznej kariery ani w Lublinie, ani w Polsce? Dlatego, że język nie jest jednorodnym środowiskiem poznawczym podlegającym wyłącznie prawu pragmatyki. Jeśli coś jest mądre i użyteczne, to wcale nie musi się z tych powodów rozpowszechnić. Obieg języka nie jest penetrowalny dla wszystkich znaczeń w jednakowy sposób. Są w nim niewidoczne strumienie i zastoiska, które potrafią błyskawicznie wypromować jeden błahy komunikat a zatopić inny wartościowy.

Dobrze w języku rozpowszechniają się „skrzydlate słowa”: przysłowia, powiedzenia, sentencje, dowcipy, kolokacje rytmiczne i ładnie brzmiące. Świetnie widać to zjawisko na przykładzie memów internetowych, które stały się nową dyscypliną sztuki. Stworzenie memu wiralowego, czyli rozprzestrzeniającego się w mediach jak pandemia, jest dziś marzeniem każdego speca od promocji. Nawiasem mówiąc, taka też intencja towarzyszyła wprowadzeniu do obiegu określenia „kultura szeroka”.

Jeśli chodzi o „Pięć dróg do lepszego samopoczucia” można wskazać co najmniej osiem powodów, dla których ta koncepcja nie trafiła dziesięć lat temu na podatny grunt w sektorze kultury. O kilku z nich była już mowa powyżej:

  1. Trudno jest promować jedną nową ideę przy pomocy drugiej nowej idei, jak było w przypadku kultury szerokiej i „Pięciu dróg”.
  2. Koncepcja polskiej kultury jest dość konserwatywna i opiera się na wartościach symbolicznych, ideach, a nie na pragmatycznych korzyściach społecznych takich jak np. zdrowie, szczęście.
  3. Współczesna kultura ma charakter gwiazdorsko-finansowy. O jej wizerunku decydują znane postacie i pieniądze: zarobki, umowy, wnioski, rozliczenia. Innymi słowy promuje ona działania spektakularne, wymierne i płatne. Tymczasem stosowanie „Pięciu dróg” jest kameralne, subiektywne i bezkosztowe.
  4. Publiczne rozumienie kultury kształtuje zwyczaj mnożenia pojęć, które utrudnia myślenie holistyczne i syntetyczne w celach praktycznych. „Pięciu dróg” jest zaś tylko… pięć i więcej nie trzeba. Nie są więc one atrakcyjne dla nauk dyskursywnych, natomiast dotyczą konkretnych doświadczeń dających obserwowalny skutek w postaci poprawy kondycji psychofizycznej.
  5. Rezultaty stosowania „Pięciu dróg” nie były przedmiotem szerszych badań i ewaluacji po 2011 roku, lecz pozostały w użyciu jako praktyczna zasada i metoda heurystyczna.[7]
  6. Kilkanaście lat temu konkurencją dla „Pięciu dróg” były przemysły kreatywne, które wydawały się przełomem w myśleniu o kulturze pod kątem wymiernych korzyści i miały za sobą silne lobby biznesowe.
  7. Kilkanaście lat temu myślenie o zdrowiu i szczęściu nie było modne, więc brakowało kontekstu dla koncepcji powiązań kultury z dobrym samopoczuciem.
  8. Nie umiemy w zadowalający sposób przetłumaczyć na polski słowa wellbeing, ponieważ w języku polskim temat szczęścia w życiu codziennym nie był zbyt popularny.

 kultura szeroka calosc 3 kadr

Kolaż Małgorzata Rybicka, fot. wykorzystane do kolażu: Jacques Henri Lartigue, 1919.

NOWE OTWARCIE

Jednak przez te kilkanaście, które minęły od debiutu „Pięciu dróg”, trochę się na świecie pozmieniało. Właściwie wokół każdego z tych pięciu tematów stworzył się autonomiczny obszar wartości, więc być może również w kulturze pojawiła się nowa nisza dla tego typu myślenia.

Szukaj kontaktu…
Sfera kontaktów międzyludzkich stała się czymś namacalnym dzięki rozwojowi mediów społecznościowych, nawiasem mówiąc podbitych przez rynek i politykę, które tym samym ukazały jej obiektywną i wymierną wartość. Pandemia dodatkowo dowartościowała kontakty bezpośrednie.

Bądź aktywny…
Aktywność fizyczna trafiła pod strzechy. Jest podstawą nowej piramidy żywienia. Widzimy, że o zdrowie trzeba dbać przez całe życie, bo coraz później się umiera, więc lepiej zachować sprawność jak najdłużej. A tej nie sprzyja siedzenie i bezruch. Więc ludzie na potęgę biegają, chodzą z kijkami, jeżdżą rowerami, morsują itd. Chcą to robić stale, a nie dopiero po 40-stce.

Zwracaj uwagę…
Uważność i świadome przeżywanie doświadczeń urosły do rangi osobnej dyscypliny samorozwoju. Kluczem jest tu słowo slowlifecityfood… Ale chyba najbardziej zauważalnym trendem jest robienie zdjęć. Ludzie zauważają i afirmują w ten sposób wszystkie piękne chwile swojego życia: kota, potrawę, rysunek dziecka, piękny widok, nadejście nowej pory roku.

Nie przestawaj się uczyć…
Coś zmieniło się w naszym podejściu do konsumpcji. Jakkolwiek dalej lubimy zakupy, to jednak ludzie zdają się intuicyjnie wyczuwać, że doszli do granic potencjału zadowolenia z nowych produktów. Uczą się więc nowych rzeczy: pieczenia chleba, gotowania, uprawy roślin, rzemiosł artystycznych itd.

Dawaj…
Dawanie i dzielenie stały się nowym rodzajem inwestowania, płacenia i samopomocy. Codziennie pojawiają się rozmaite zbiórki i zrzutki, organizuje się punkty wymiany książek, jedzenia i w zasadzie wszystkiego. Nawet wypożyczanie samochodów nazywamy car sharingiem, bo to lepiej brzmi niż wypożyczanie.

Ponadto nastąpił ogólny wzrost społecznego zainteresowanie źródłami i zasadami dobrego samopoczucia. Pierwszym było duńskie hygge (domowa przytulność, jak znalazł na kwarantannę), do którego wkrótce dołączyły kolejne: szwedzkie lagom (właściwe proporcje), japońskie ikigai (powód do życia), norweskie hvile (odpoczynek) a nawet fińskie kalsarikännit (picie w gaciach w domowym zaciszu). Opinia publiczna zaczyna zauważać problem zdrowia psychicznego dzieci i w ogóle neuronaukowych podstaw funkcjonowania ludzi. Przestajemy wstydzić się mówić o depresji. Z tematu tabu a potem choroby celebrytów stała się ona czymś, co może dotknąć każdego.

Zmiany te wyostrzyła pandemia, dzięki której wpływ dobrego samopoczucia psychofizycznego na odporność zaczął konkurować z rutinoscorbinem. Nagle dostrzegliśmy, jak ważnym elementem naszego życia są rzeczy, które wcześniej byliśmy skłonni bagatelizować: możliwość pójścia do zwykłego lasu, na koncert, spotkania kogoś twarzą w twarz. Zaczęliśmy bronić tych swobód powołując się wręcz na konstytucję i za cenę mandatu. Nawet jeśli sami możemy jakoś przecierpieć stan izolacji, martwimy się o młodzież, która całe dnie spędza przed ekranami. Lockdown pokazał, jak ważne są relacje międzyludzkie a także, że istnieje coś takiego jak „kultura samoobsługowa”, domowa, spontaniczna i wolontarystyczna, która po prostu jest ludziom potrzebna, twórcom i odbiorcom, niezależnie od systemu dystrybucji pieniędzy i prestiżu kultury oficjalnej.

Ryzyko utraty dobrego nastroju stało się społecznym problemem życiowym. W takich sytuacjach nie potrzebujemy metod naukowej ewaluacji, bo sami czujemy co się dzieje. Jeśli przynosi nam ulgę kontakt z drugim człowiekiem, aktywność fizyczna, altruistyczny odruch lub stymulacja mózgu przez naukę lub afirmację, po prostu to robimy i w tym tkwi szansa na ponowne odkrycie „Pięciu dróg do lepszego samopoczucia”.

Możemy dziś kupić nawet cały „Atlas szczęścia” (już drugie wydanie) z przepisami na dobry nastrój z 31 krajów, w tym z Polski (nasz przepis na szczęście: „jakoś to będzie”). Za wieloma z nich stoją różnorodne badania potwierdzające wnioski z brytyjskiego raportu. Jeśli więc jesteśmy w stanie przełknąć 146 porad z „Atlasu”, to tym bardziej warto się zainteresować tymi pięcioma.

JAK SIĘ BAWIĆ BEZ ALKOHOLU

Raport New Economics Foundation ma neutralny charakter. Łączy jedynie przyczynę ze skutkiem na gruncie holistycznej wiedzy o tym, jak działa nasz mózg. Robisz to – czujesz się tak. Jest to klocek wiedzy, który pasuje do wielu kontekstów. Został on przygotowany nie tylko do użytku prywatnego, ale przede wszystkim do wykorzystania w politykach i usługach publicznych. Możemy więc tę wiedzę zastosować, żeby doraźnie zadbać o zdrowie czy poprawić sobie humor[8] albo długofalowo przeciwdziałać objawom depresji czy wypalenia zawodowego.[9] Nauczyciel lub animator kultury może tę wiedzę zastosować narzędziowo wobec swoich podopiecznych, aby im pomóc w nauce lub wzbogacić ich przeżycia.

Najważniejszy jest jednak szerszy kontekst, a mianowicie fakt, że brytyjski raport odkrywa przed nami zupełnie nowe oblicze samej kultury i korzyści płynących z tego sektora usług publicznych. Upraszczając dla podkreślenia efektu, kultura w świetle „Pięciu dróg” odpowiada na fundamentalne pytanie: jak się bawić bez alkoholu? Przepis jest prosty: wyciągnij ludzi z domu, spotkaj ich ze sobą, daj im coś od siebie, pomóż im dostrzec lub zrobić coś nowego. Będą w lepszym humorze, co pozytywnie wpłynie na ich układ immunologiczny, a dodatkowo zetkną się z jakąś inną propozycję spędzania wolnego czasu niż siedzenia w multimediach czy szukania wrażeń w używkach. To już bardzo dużo.

Takie powiązanie kultury z prozą życia, umiejscawia ją w szerszym spektrum zjawisk codziennych, a tym samym zbliża do osobistych doświadczeń człowieka. Dzięki temu kultura wychodzi ze swojego nieco autystycznego stanu zapatrzenia w siebie, w którym jest sobie sama treścią i formą, a staje się treścią ludzkiego życia, o co przecież zawsze chodziło. Kultura nie może żyć we własnym świecie, musi służyć człowiekowi. Człowiek jest drogą kultury, trawestując słowa Jana Pawła II; człowiek konkretny, dążący do lepszego samopoczucia, które pomaga mu uśmiechnąć się do drugiego człowieka.

Wydaje się, że poprzez „Pięć dróg” kultura odzyskuje swój zintegrowany, holistyczny charakter obecny w starożytności. Dzięki nim możemy wreszcie „zalegalizować” w obszarze kultury przez duże „K” i połączyć w jedno takie pojęcia jak kultura osobista (sprzyja kontaktom) czy kultura fizyczna (sprzyja endorfinom). Możemy włączyć w jej obręb rozległe obszary ludzkich aktywności takie jak wolontariat, plac zabaw, ogrodnictwo, turystyka, krajoznawstwo, krajobraz, ekologia, gotowanie czy żonglerka.

Myślenie o kulturze jako medium „Pięciu dróg do lepszego samopoczucia” ukazuje nam nowe priorytety jeśli chodzi o kulturalne potrzeby mieszkańców. Przede wszystkim potrzebujemy więcej miejsc spotkań. Nie od razu jakichś wypasionych domów kultury, ale po prostu miejsc z podstawowym wyposażeniem i kimś czuwającym nad całością. Po drugie, wokół nich powinny być bezpieczne i rozległe miejsca do zabawy dla dzieci i młodzieży. Takimi miejscami powinny być zresztą nasycone wszystkie osiedla.

Trasa spacerowa powinna być takim samym priorytetem jak parking. Oprócz dróg rowerowych należy wyznaczać ścieżki dla chodziarzy i biegaczy, żeby mieli alternatywę dla betonowych chodników. Powinniśmy mieszkać w ładnym otoczeniu, aby nasza uważność nie sprawiała nam cierpienia wynikającego z patrzenia na brzydotę.

W przypadku wielu oddolnych działań kulturalnych warto byłoby zastosować wsparcie inne niż poprzez projekty. Czasem wystarczy nie przeszkadzać lub coś ułatwić, a wsparcie finansowe bardziej zdecentralizować i uwrażliwić na małe spontaniczne inicjatywy pojawiające się jednorazowo ad hoc w grupie mieszkańców. Lista kolejnych postulatów wynikających z „Pięciu dróg” odnośnie polityki kulturalno-społecznej i zagospodarowania przestrzeni miejskiej czeka na opracowanie.

kultura szeroka calosc 40

Kolaż Małgorzaty Rybickiej inspirowany środowiskiem rowerzystów i rolkarzy.

NIE BÓJMY SIĘ SZCZĘŚCIA

Pozostaje problem leksykalny, jak przetłumaczyć wellbeing. Do czego te „pięć dróg” powinny prowadzić w języku polskim, aby chciało się nimi podążać, a tym bardziej, aby zainteresowali się nimi poważni urzędnicy w swoich wydziałach kultury i politycy w swoich obietnicach wyborczych? Wybrana dekadę temu do tłumaczenia pomyślność raczej się nie sprawdziła, bo tylko margines jej znaczenia ma związek z wellbeingDobrostan – powoli wchodzi do użycia, ale wciąż kojarzy się z hodowlą zwierząt. Obiecujące jest zdrowie, może samo w sobie nie chwytliwe, ale chętnie nadstawiamy ucha, jeśli media radzą, co robić, żeby być zdrowszym. Jesteśmy w tym temacie przygotowani na wszelkie niespodziewane wskazówki, więc może i „Pięć dróg” dałoby się w ten sposób spopularyzować.

Póki co na potrzeby niniejszego tekstu wybrany został wariant „dobre samopoczucie”, potem poprawione na „lepsze samopoczucie”, opcjonalnie „dobry nastrój”. Nawet takie subtelności mają znaczenie. W atmosferze, jaką stworzyła nam pandemia, brzmi to dobrze. Czujemy złe samopoczucie, nie wstydzimy się tego i szukamy, co zrobić, aby mieć to samopoczucie lepsze. Ten punkt widzenia jeszcze nie trafił pod strzechy decydenckich biur, ale powoli dobry nastrój staje się wyzwaniem społecznym również w ich środowisku, bo wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Pandemia nas zrównuje i tym samym sprzyja ludzkiej empatii i solidarności.

Szkoda tylko, że samo ludzkie szczęście pozostaje wciąż czymś zbyt abstrakcyjnym i osobistym, aby o nim mówić wprost jako o polityce społecznej. Choć trzeba powiedzieć, że jest na fali wznoszącej. Warto odnotować tu głos prof. Ewy Bobrowskiej, która wprost sygnalizuje, za Hanną Arendt, potrzebę wprowadzenia poczucia szczęścia do sfery publicznej:

„Mając rządy demokratyczne, nie udało się nam wytworzyć sfery publicznej. Wiele znaleźć można na to dowodów, w kontekście tych rozważań najważniejszy wydaje się jednak zanik publicznego szczęścia – szczęście w powszechnej świadomości przeniosło się bowiem do sfery prywatnej. Ta na pierwszy rzut oka błaha sprawa, przy bliższym wejrzeniu okazuje się bardzo istotna. Z jej powodu nieliczni zaangażowani w sprawy publiczne ludzie, czy to działający w stowarzyszeniach, czy też pełniący funkcje publiczne, nie mogą liczyć na zbyt wielkie uznanie i szacunek”.[10]

Choć to zabrzmi nieco utopijnie, ale może udałoby się przeprogramować nasze myślenie o sektorze publicznym w taki sposób, aby służył on naszemu szczęściu? Dla wielu jego pracowników otwartych na ludzkie potrzeby może to być inspirujące.

[1]Jody Aked, Nic Marks, Corrina Cordon, Sam Thompson, Five Ways to Wellbeing. A report presented to the Foresight Project on communicating the evidence base for improving people’s well-being, The New Economics Foundation, październik 2008. Wydawca upowszechnił wnioski z raportu w formie pięciu memów z hasłami i ich krótkimi opisami (tamże, strona trzecia nie numerowana), przykład dalszej popularyzacji wraz z filmem na irlandzkiej stronie Five Ways to Wellbeing.

[2] Założenia badań Mantal Capital and Wellbeing: “This project considered how to achieve the best possible mental development and mental wellbeing for everyone in the UK in the future.”

[3]Tłum. Konrad Szluga, Ewa Kipta, Kultura szeroka..., s. 9.

[4] Kultura szeroka. Księga wyjścia. Broad Culture. The Book of Coming-out, red. Marcin Skrzypek, Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”, Lublin 2011, s. 9.

[5] Marcin Skrzypek, Coming-out kultury szerokiej, „Kultura Enter” 2011, nr 7 (36)

[6] Są to: wolontariusze, kuglarze, osadnicy alternatywni, animatorzy ruchu folkowego, bębniarze, poeci, osoby uprawiające capoeirę, fani fantastyki, ruch rycerski, muzyczna scena niezależna i amatorska, teatr alternatywny, arteterapia, miłośnicy kolei i komunikacji miejskiej, motocykliści, rowerzyści, skateboardziści, kibice sportowi, raperzy, twórcy streetartu, środowisko Tektury (niezależnego „domu kultury”), społecznicy dbający o przestrzeń publiczną („nowi mieszczanie”), twórcy i animatorzy komiksu i turyści piesi.

[7] Więcej o zastosowaniu „Five Ways to Well-being” w kulturze: Telling Stories: The arts and wellbeing in North Liverpool (Liverpool był Europejską Stolicą Kultury w 2008 roku) i Culture Does Good. Turku Wellbeing Programme 2008-2012 (Turku było Europejską Stolicą Kultury w 2011 roku), Więcej odniesień: Evidence gap: Five Ways to Well Being.

[8] Jak to działa:https://www.nhs.uk/conditions/stress-anxiety-depression/improve-mental-wellbeing/,https://www.mind.org.uk/workplace/mental-health-at-work/taking-care-of-yourself/five-ways-to-wellbeing/

[9] Na brytyjskiej rządowej stronie Mental capital and wellbeing znajdziemy np. link do facebookowego profil organizacji Mind For Better Mental Health popularyzujący wiedzę nt. profilaktyki i samopomocy dobrego samopoczucia.

[10] Ewa Bobrowska, Szczęście publiczne w Podłężu, inspiro.org.pl 2015, źródło: https://inspiro.org/2017/05/03/szczescie-publiczne-w-podlezu/.

*      *

Ilustracje (kolaże i zdjęcia) pochodzą z książki "Kultura szeroka. Księga wyjścia", w której debiutowało polskie tłumaczenie raportu "Five Ways to Wellbeing". Autorka kolaży: Małgorzata Rybicka.

[Wyróżnienia w tekście pochodzą od redakcji portalu]

Adres korespondencyjny:
Związek Stowarzyszeń KONGRES RUCHÓW MIEJSKICH
80-236 Gdańsk, Aleja Grunwaldzka 5 
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Konto bankowe: 76 1600 1462 1887 8924 3000 0001
NIP: 779 246 16 30