Ewa Sufin-Jacquemart

Zarządza Fundacją STREFA ZIELENI, koordynatorka „Centrum Zielonego” Kongresu Kobiet. Socjolożka, absolwentka UW i paryskiej Sorbony oraz studiów z zakresu zrównoważonego rozwoju lokalnego i środowiska na Uniwersytecie Versailles-St Quentin-en-Yvelines. Wspiera działania skierowane na zrównoważony rozwój lokalny, w tym miast, oraz wzrost świadomości ekologicznej Polek i Polaków. W szczególności interesuje się kwestiami zmian klimatu, energii, żywności i rolnictwa.

Klimat dla miast, miasta dla klimatu

03 grudzień 2019

Zbliżająca się katastrofa klimatyczna jest największym współczesnym wyzwaniem ludzkości. W szczególności staje ono przed miastami, które są odpowiedzialne za większość emisji gazów cieplarnianych.

Tak się zaczyna pierwsza „nadzwyczajna” Teza Kongresu Ruchów Miejskich. Dlaczego nie jest to po prostu kolejna, szesnasta „teza miejska” KRM? Bo zmiany klimatu zapoczątkowane przez poprzednie pokolenia i kontynuowane przez nas, ludzi aktualnie żyjących na Ziemi, to nie jest „temat miejski” jak każdy inny. Taki jak problemy mieszkaniowe, przestrzeni miejskiej, transportu publicznego czy współdecydowania o mieście przez mieszkańców. Gwałtowna zmiana klimatu to ogólnoświatowa katastrofa zagrażająca całej naszej ludzkiej cywilizacji, jak i przetrwaniu innych gatunków żyjących na naszej planecie.

Planecie co prawda nic nie grozi. Przy uruchomieniu niekorzystnych sprzężeń zwrotnych, na skutek topnienia bogatego w metan permafrostu, oraz uwalniania się przybrzeżnych pokładów metanu pod dnem oceanu, Ziemia być może „dogoni” z czasem Wenus i stanie się gorącą kulą pozbawioną życia. Nadal jednak przez kilka miliardów lat będzie się kręciła dookoła Słońca w naszej galaktyce… No właśnie, „stanie się gorącą kulą pozbawioną życia” – w tym nas, ludzi. Problem w tym, że nie mówimy o milionach lat, ani nawet o tysiącach. Mówimy o najbliższych stuleciach, czyli o życiu naszych praprawnuków, a może prawnuków, a nawet wnuków.

Panel klimatyczny ZGora

Mamy już dość ostrzeżeń ze strony nauki. Przekroczyliśmy stadium ostrzeżeń i weszliśmy w stadium walenia w dzwony, bo dom już się pali. Wystarczy zajrzeć do ostatnich raportów Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC) – tego z października 2018 roku o Globalnym Ociepleniu o 1,5˚C, czy tych z 2019 roku o pustynnieniu, degradacji gleby, deforestacji i zagrożeniach dla bezpieczeństwa żywnościowego[1], jak również o oceanie i kriosferze w zmieniającym się klimacie[2]. Albo zapoznać się z apelami naukowców w magazynie BioScience – piętnastu tysięcy w 2017 roku czy jedenastu tysięcy przed szczytem klimatycznym w 2019.

Naukowcy nie dają nam ani złudzeń ani czasu. Grozi nam załamanie równowagi ekosystemu Ziemia, do którego możemy nie być w stanie się zaadaptować.

Zanim to nastąpi czekają nas, poza bezpośrednimi ofiarami huraganów, pożarów lasów i ulewnych deszczy, masowe migracje z terenów ogarniętych suszą lub powodzią, konflikty o wodę, masowe zgony wskutek fal coraz większych upałów i problemy z dostępem do żywności. Czasu mamy niewiele, bo do 2030 roku, czyli w dekadę, musimy zmniejszyć emisje gazów cieplarnianych co najmniej o połowę, a do 2050 roku, czyli w ciągu trzech dekad, osiągnąć neutralność węglową czyli przestać emitować gazy cieplarniane, albo pochłaniać całkowicie to, co wyemitujemy.

Przypomnijmy, że mimo dwudziestu siedmiu lat negocjacji klimatycznych, Protokołu z Kioto i Porozumienia Paryskiego, globalne emisje gazów cieplarnianych nie przestają rosnąć – wraz z populacją świata, światowym PKB, ilością produkowanych samochodów, wydobywanego i spalanego węgla, plastiku w środowisku, znikających i zagrożonych gatunków, stref beztlenowych w oceanach… Emisje rosną co prawda wolniej, ale wciąż rosną, podczas gdy muszą od 2020 roku maleć co najmniej o 7,6% rocznie! Tak więc nie mamy innego wyjścia jak tylko posłuchać głosów nauki i manifestujących wszędzie na świecie milionów młodych ludzi: czas na działania i wszystkie ręce na pokład!

Miasta, wraz z rządami, globalnym biznesem oraz organizacjami międzynarodowymi muszą w zdecydowany sposób zaangażować się w działania mające zapobiec katastrofie klimatycznej. Wymaga to głębokich zmian dotychczasowego, marnotrawnego i niszczycielskiego sposobu życia, we wszystkich jego przejawach. Nie ogranicza się jedynie do kwestii ekologicznych, dotyczy urbanistyki, energetyki, transportu, konsumpcji i wyżywienia, organizacji życia społecznego, kultury i wartości.

Ruchy miejskie muszą być na pierwszej linii transformacyjnego frontu. Muszą być żandarmem i sumieniem samorządów i administracji miast. Muszą śledzić ambicje ich działań i stale przypominać opieszałym i mało odważnym samorządowcom i urzędnikom o wiszącym nad nami klimatycznym mieczu Demoklesa. A jednocześnie pokazywać na dobrych przykładach, że transformacja proklimatyczna poprawia jakość życia ludzi – mniej smogu i chorób, mniej hałasu samochodowych silników spalinowych, większy komfort w ocieplonych i zaopatrzonych w mechaniczną wentylację domach, zdrowsze życie dzięki żywności wysokiej jakości, diecie pełnej ekologicznych warzyw i owoców i radykalnie zmniejszonej konsumpcji mięsa, więcej współpracy i wspierających się społeczności w kooperatywach i spółdzielniach spożywczych i energetycznych czy w grupach mieszkańców uprawiających razem warzywa i kwiaty w osiedlowych ogrodach, wreszcie większe poczucie bezpieczeństwa finansowego prosumentów produkujących własny prąd z energii ze źródeł odnawialnych. To chyba atrakcyjna wizja przyszłości, więc na co czekamy? Przecież dobrze wiemy co trzeba zrobić – nie ma jednego „cudownego lekarstwa”, tylko bardzo wiele transformacyjnych zbiorowych i indywidualnych działań.

Polityka klimatyczna miast powinna uwzględniać zarówno działania na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych jak i działania na rzecz adaptacji do postępujących zmian klimatu. 

Cokolwiek nie zrobimy DZIŚ, ze względu na niechlubne WCZORAJ zmiany jednak będą i musimy się do nich przystosować. Opracowanie Miejskiego Planu Adaptacji do zmian klimatu nie może być zadaniem zleconym eksperckiej firmie czy organizacji, która opracuje – bez udziału mieszkańców, organizacji pozarządowych, lokalnego biznesu, urzędników i samorządowców –dokument, który po wydrukowaniu licznych eleganckich egzemplarzy i uroczystej ceremonii jego ogłoszenia, trafi do setek szuflad czekając na pierwsze dramaty związane ze skutkami gwałtownej zmiany klimatu. MPA musi być zbiorowym dziełem i zobowiązaniem, gdyż tylko dzięki zrozumieniu jego potrzeby i celów oraz masowemu zaangażowaniu mieszkańców, spełni swoją ważną rolę.

Ruchy miejskie powinny promować przykłady dobrych praktyk i zachęcać miasta do współpracy w ramach sieci takich jak Globalne porozumienie burmistrzów na rzecz klimatu i energii czy C40 Cities, lub też tworząc proklimatyczne partnerstwa lub regionalne wymiany doświadczeń. Organizowanie współpracy dla klimatu mieszkańców, organizacji i ruchów, artystów i biznesu, mobilizowanie szkół, wyższych uczelni, przedszkoli i uniwersytetów trzeciego wieku, organizowanie konkursów i wizyt studyjnych, stymulowanie wyobraźni, kreatywności i innowacji, to obowiązek każdego odpowiedzialnego samorządu.

A więc do dzieła!

[1] Special IPCC Report on Climat Change and Land, 2019.
[2]Special IPCC Report on the Ocean and Cryosphere in a Changing Climate, 2019

Adres korespondencyjny:
66-400 Gorzów Wielkopolski, ul. Ukośna 13/4  
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Konto bankowe: 76 1600 1462 1887 8924 3000 0001
NIP: 779 246 16 30


Copyright © 2020 KRM | Strony internetowe Trojka Design