Witold Gawda

Z wykształcenia socjolog. Pracował w mediach, był m.in. dyrektorem Biura Reklamy TVP. Założył w Łomiankach ruch miejski DIALOG, który w wyborach 2014 r. zdobył 10% głosów. Współtwórca porozumienia „Mieszkańcy Łomianek”, które w 2018 r. wygrało wybory na burmistrza i wraz z koalicjantem ma większość w Radzie Miejskiej. Członek Zarządu Kongresu Ruchów Miejskich pierwszej kadencji, obecnie przewodniczący Komisji Rewizyjnej KRM. Pełni funkcję wiceburmistrza Łomianek.

Dwie strony sztandaru Kongresu Ruchów Miejskich (materiał do dyskusji)

03 grudzień 2020

Wybory samorządowe to wyzwanie dla wszystkich, którzy chcieliby mieć wpływ na losy swoich miast. Wszystkie albo prawie wszystkie, ruchy miejskie biorą to wyzwanie do siebie i mierzą się z innymi chętnymi do rządzenia. Robią to jednak z efektem pozostającym poniżej oczekiwań. Wylano już morze atramentu na opisywanie, dlaczego tak się dzieje. Pora więc na inne pytanie: co daje nam logo ruchu miejskiego?

 

Uwaga, będzie prowokacyjnie!

Istotną okolicznością, która w wyborczym roku 2023 nadal będzie dominować nad sceną polityki lokalnej, będzie najprawdopodobniej polaryzacja na PiS i anty-PiS. Niezależnie od chronicznego braku sympatii do wszelkich partii politycznych, PiS pozostaje niezwykle silną marką organizującą myślenie o sferze polityki. Dotyczy to głównie sceny ogólnokrajowej, ale również polityki lokalnej. Warto zwrócić uwagę, że im większa zbiorowość lokalna (osiedle, dzielnica, miasto) tym częściej do definiowania sceny politycznej mieszkańcy używają kategorii polityki „dużej”, krajowej. Decyduje o tym rodzaj więzi jaki łączy mieszkańców wielosettysięcznych miejscowości, więzi w której więcej jest anonimowości i symbolicznych relacji.

Miasta średnie, czy dzielnice dużych miast to też nie są społeczności, w których każdy zna każdego, niemniej są tam już szanse na mniej abstrakcyjny obraz władzy, więcej wiadomo o aktorach lokalnej sceny, są w pewien sposób definiowani przez sąsiedztwo, pośrednią znajomość (znajomy znajomego) itp. To osłabia znaczenie wielkich marek partyjnych dominujących w przestrzeni komunikacji symbolicznej. Robi się trochę miejsca na budowanie wizerunku w oparciu o inne argumenty. Jeszcze inaczej sprawa wygląda w całkiem małych miejscowościach. Tu relacje są już całkiem namacalne i konkretne. Wchodzi jednak w grę inny czynnik – kontrola społeczna wynikająca z braku anonimowości. Ten mechanizm wykorzystują często aktorzy instytucjonalni tacy jak kościół, czy lokalna władza. Tak więc podział na PiS i anty-PiS wchodzi do tych społeczności innymi drzwiami i niejednokrotnie działa znacznie skuteczniej niż gdzie indziej.

Pierwsza konkluzja:
Większe szanse na wywalczenie sobie rozpoznawalności ruchy miejskie mają w dzielnicach dużych miast i w mniejszych miastach.

Jak działa marka ugrupowania biorącego udział w wyborach? Dzieje się to na dwa sposoby. Po pierwsze mobilizuje i zachęca zwolenników, po drugie pozwala części wyborców odpowiedzieć sobie na pytanie: „dlaczego na nich nie zagłosuję?”. Zaryzykuję tezę, że w Polsce mamy do czynienia z przewagą tej drugiej funkcji. Przekonują mnie o tym losy efemeryd politycznych regularnie przemierzających galaktykę sceny politycznej. Przypomnijmy: Samoobrona, Ruch Palikota, Nowoczesna, Kukiz i kilka innych. Ich główną zaletą w okresie świetności był brak konotacji negatywnych. Innymi słowy, miały zdolność wzbudzania nadziei na zaspokojenie różnych oczekiwań. Takiej zdolności nie miały inne lepiej znane wyborcy podmioty, w szczególności dlatego że ich negatywny wizerunek już został rozpoznany.

Nie należy mieć złudzeń, że inaczej jest z marką ruchów miejskich. Ona także, na tyle na ile jest w ogóle kojarzona, jednych przyciąga, innych odpycha. Ruch miejski, jako ogólna kategoria, na efekt nowości raczej nie może liczyć. Był okres w którym z taką formułą wiązano w publicystyce duże nadzieje, jako z nowością na polskiej scenie. Wydaje się, że te pozytywne emocje ograniczyły się jednak do niezbyt licznych środowisk i nie zostały dostatecznie „skapitalizowane” wyborczo. Teraz ruchy miejskie, jako takie, nie są już nowością. Może być nią ewentualnie jakaś konkretna organizacja, która przekona wyborców, że jest zupełnie czymś innym niż znane wyborcy podmioty.

Konkluzja druga:
Ruch miejski nie skorzysta z premii nowości, może to ewentualnie uczynić jedynie nowa organizacja lub nowa formuła.

Wróćmy do negatywnej strony wizerunku, bo jak się wydaje, ona bardziej wpływa na zachowania wyborcze niż zalety marki.
Jak pokazują doświadczenia kolejnych wyborów samorządowych, ruchy miejskie osiągają wyniki poniżej, w okolicy lub trochę ponad 10%. Zdarzyły się pojedyncze wyjątki, lecz trudno uznać je za sytuację typową. U 90% wyborców musi więc istnieć przekonanie, że istnieją powody, dla których na ruch miejski nie należy głosować. By je rozpoznać potrzebne byłyby badania. Wobec ich braku, pozostaje posłużyć się hipotezami. Moja intuicja podpowiada mi, że główną przyczyną jest opinia, którą wyraził jeden uczestników pewnego spotkania wyborczego: „To fajni ludzie, ale jakie oni mają pojęcie o zarządzaniu milionowymi budżetami”. Negatywny wizerunek polegałby więc na wyobrażeniu braku kompetencji lub ogólniej, braku pragmatycznego podejścia do zarządzania miastem. To druga strona medalu pozytywnych cech ruchów miejskich, a więc oddolności, spontaniczności, społecznikowskiego charakteru aktywności. Jeśli w działaniach nie widać umiejętności zawierania kompromisów, pragmatycznego godzenia sprzeczności a jedynie protest i walkę o rzeczy, które dla wielu są zbyt progresywne, to negatywny wizerunek znajduje silne podstawy.

Konkluzja trzecia:
Trzeba uzupełnić kompetencyjną lukę w wizerunku, przekonać, że nadajemy się nie tylko do protestowania, ale też do pragmatycznego rządzenia. 

Istotną cechą wizerunku ruchów miejskich jest lewicowość. Tak przynajmniej widzi nas wielu zewnętrznych obserwatorów. Ten akcent jest w różnym stopniu obecny w poszczególnych organizacjach. Tam jednak gdzie jest silnie akcentowany, powoduje, że wyborcy ruchu stanowią podgrupę wyborców lewicowych. To w znakomity sposób wyznacza szklany sufit na kilkunastu procentach wyborców. Nawet jeśli po zjednoczeniu lewicy, o ten kawałek tortu rywalizować z ruchem miejskim będzie tylko jeden podmiot, to i tak zadanie jest arcytrudne.

Konkluzja czwarta:
Lewicowy ruch miejski ma trudniej niż ten, który unika takich ETYKIET.

Wizerunek ruchów miejskich musi podlegać korektom i uzupełnieniom. Nie może i nie powinien, jednak ulegać fundamentalnym przewartościowaniom. Dlatego warto sobie zadać pytanie, dla kogo i w jakich okolicznościach obecny wizerunek przyniesie więcej korzyści, a komu odbierze wyborców za sprawą negatywnej części wizerunku.

Szczególna sytuacja dotyczy tych spośród nas, którzy chcieliby zawalczyć o zwycięstwo rozumiane jako większość w radzie miasta i fotel prezydenta/burmistrza. To sytuacja raczej wyjątkowa, ale jeśli ktoś na poważnie bierze pod uwagę taki cel, to jego strategia będzie się znacznie różniła od innych scenariuszy. Wizerunek takiego ruchu musi być znacznie pojemniejszy niż to, co oferuje etykietka ruchu miejskiego. Co tu wiele mówić, taka organizacja musi być znacznie mniej wyrazista, a jej program zawierać postulaty adresowane do większości. Nie ma szans na wąsko lewicową narrację, na postulaty antagonizujące duże grupy mieszkańców itp.

Konkluzja piąta:
Jeśli walczysz o całą pulę, NIE powinieneś nazywać się ruchem miejskim.

Co innego jeśli zależy nam na poprawie dotychczasowego stanu posiadania o kilka kolejnych mandatów, a nasz kandydat na prezydenta nie ma wygrać, lecz pociągnąć całą listę. W takiej sytuacji dobrze skorygowany wizerunek ruchu miejskiego będzie bardzo pomocny. Prawdopodobnie będzie ciągnął w górę do poziomu 10%, może 15%. Dalszy wzrost będzie wymagał głębszych korekt wizerunku, które musiałyby wyjść poza klasyczny ruch miejski. Szczególnie w sytuacji gdy uda się uruchomić ogólnopolską akcję promującą ruchy miejskie. W tej chwili najbardziej rozpoznawaną problematyką, która kojarzy się z ruchem miejskim jest warszawska reprywatyzacja i osoba Jana Śpiewaka. Ta tematyka i ta osoba jest zarówno silną jak i słabą stroną wizerunku. Chodzi o wspomnianą wcześniej kwestę kompetencji do zarządzania miastem. Tematyka ekologiczna, ważna w agendzie ruchów miejskich jest współdzielona z organizacjami ekologicznymi i Partią Zielonych, a więc mniej charakteryzująca nas. Od tego jak zostanie ukształtowany nowy wizerunek ruchów miejskich zależy jego użyteczność dla poszczególnych organizacji.

Konkluzja szósta:
Dla tych którzy potrzebują mobilizacji 5% elektoratu bardziej adekwatny będzie ostry przekaz progresywny. Dla pozostałych, im wyżej będą mierzyć, tym bardziej musi być on pojemny.

 

PODSUMOWUJĄC:

Jesteśmy różni w różnych miastach, a więc mamy inne potrzeby w zakresie wizerunku. To o czym rzadziej rozmawiamy, a co wydaje mi się decydujące, to negatywne elementy naszego wizerunku, które powodują, że na nas się nie głosuje na taką skalę, jak byśmy oczekiwali. To w tym właśnie zakresie nasze potrzeby najbardziej się różnią.
Marzyłoby mi się rzetelne badanie, które zweryfikuje te hipotezy i uzbroi nas w twardą wiedzę niezbędną do korygowania wizerunku. Że jest to niezbędne wydaje się oczywistą oczywistością. Obecny wizerunek ukształtowany samorzutnie, bez szczególnych zabiegów o jego kształt, zawiera w sobie wiele elementów ciągnących nas w górę. I te trzeba umiejętnie wyeksponować. Zawiera też czynniki ograniczające, które w różnych sytuacjach mają większe lub mniejsze znaczenie.

Jeśli na poważnie myślimy o roku 2023, to czas zabrać się do pracy.

[Wyróżnienia w tekście pochodzą od redakcji.]

Polecamy też: https://kongresruchowmiejskich.pl/nasze-tematy/demokracja-miejska/item/10-co-osiagnelismy-w-wyborach-2018

Adres korespondencyjny:
66-400 Gorzów Wielkopolski, ul. Ukośna 13/4  
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Konto bankowe: 76 1600 1462 1887 8924 3000 0001
NIP: 779 246 16 30


Copyright © 2020 KRM | Strony internetowe Trojka Design