Chcemy partycypację potraktować poważnie. Jeśli ma mieć sens, to musi to być element demokracji bezpośredniej a nie doradztwa w ramach monowładzy wójta, burmistrza lub prezydenta.
Wspólnie pracować więc będziemy nad rozwiązaniami, które partycypację wyprowadzają ze ślepego zaułka sztuki dla sztuki. Zbyt dużo społecznego wysiłku poświęca się na doskonalenie technik i sposobów dyskusji, a zbyt mało na zapewnienie tym działaniom sprawczości. Konsultacje i inne formy partycypacji realizowane w mało demokratycznym środowisku stają się działaniem pozornym. Przekonują kolejnych mieszkańców, że angażowanie się nie ma sensu.
Kluczowe więc jest zapewnienie, by samorządowy ekosystem działał w sposób demokratyczny, czyli by ów demos faktycznie sprawował władzę. Tymczasem obecna konstrukcja samorządu terytorialnego daleko odbiegła od początkowych założeń. Z każdym rokiem powiększają się uprawnienia wójtów, burmistrzów i prezydentów, marginalizacji ulega rola rad miast i gmin, a mieszkańcy oduczani są od angażowania się na rzecz swoich wspólnot.
Symbolicznym hasłem obrazującym walkę o więcej demokracji w samorządzie będzie dla nas amerykańskie „NO KINGS”. Powstało ono w proteście przeciwko podobnym procesom mającym miejsce na innym szczeblu zarządzania i w innej części świata, ale dopominanie się o więcej demokracji jest naszym wspólnym wyzwaniem.
Niebawem przedstawimy konkretne zamierzenia i zaprosimy Was do wspólnych działań na rzecz naprawy polskiej demokracji lokalnej. NO KINGS!
