Witold Gawda

Z wykształcenia socjolog. Pracował w mediach, był m.in. dyrektorem Biura Reklamy TVP. Założył w Łomiankach ruch miejski DIALOG. Współtwórca lokalnego porozumienia, które w 2018 r. wygrało wybory na burmistrza i uzyskało większość w radzie miejskiej. W tym okresie pełnił funkcję wiceburmistrza Łomianek. Inicjator badań SKANER SAMORZĄDNOŚCI i prac nad zmianami w samorządzie terytorialnym SAMORZĄDNOŚĆ 2.0. Współautor książki O pustyni samorządności i jej rewitalizacji. Członek zarządu Kongresu Ruchów Miejskich drugiej kadencji, prezes zarządu V kadencji, obecnie wiceprezes.

Plaster zamiast reformy – deregulacja samorządu

01 grudzień 2025

W wykazie prac legislacyjnych rządu widnieje projekt zmian mających likwidować bariery w funkcjonowaniu samorządu terytorialnego. Wiele szczegółowych rozwiązań zasługuje na pochwałę, ale nie całe przedsięwzięcie.

 W wykazie tym ciągle widnieje IV kwartał 2025 jako termin realizacji. Tymczasem projekt poszedł do uzgodnień ministerialnych i na razie z nich nie powrócił.

Co więc ma się zmienić?

Projekt czyści szereg nonsensów i niepotrzebnych utrudnień krępujących działanie zgodne z logiką i zdrowym rozsądkiem. Trzeba przyznać, że w polskim prawie takiej radosnej twórczości legislacyjnej jest masa. Autorzy różnych szczegółowych przepisów z ogromnym upodobaniem zajmowali się ustalaniem co mają, a czego nie mają robić samorządy. W efekcie zarządzanie miastem to pole minowe, gdzie przy każdej najdrobniejszej decyzji trzeba wołać prawnika, by sprawdził, czy coś przypadkiem nie jest zakazane. Taka sytuacja paradoksalnie wzmacnia wójta, burmistrza czy prezydenta w stosunku do rady miasta czy gminy. Ta bowiem nie ma swojego aparatu doradców prawnych i musi bazować na „mądrości” pracowników podległych organowi wykonawczemu.

Zakres czyszczenia z nonsensów jest jednak bardzo ograniczony. Usunięto kilka z nich, pozostało znacznie więcej. Za zmianami tymi stoi swoista logika, by nie naruszyć konstrukcji samorządowej władzy, czyli nie rozwiązać problemów strukturalnych, a jedynie dołożyć łatę przykrywającą najbardziej dolegliwe mankamenty.

Jest pewien wyjątek, na który warto zwrócić uwagę. Od lat próbowano poradzić sobie z zawężającą interpretacją zadań własnych gminy. Swego czasu dyskusja na ten temat toczyła się wokół pojęcia „klauzul generalnych”. O co chodzi? Ustawa o samorządzie gminnym zawiera listę 24 zadań, które interpretowano jako zamknięty katalog, poza który nie wolno wykraczać. Omawiany projekt daje uprawnienie radzie gminy, by to ona mogła decydować, co jest a co nie jest, jej własnym zadaniem. Analogicznie uczyniono z uprawnieniami rady powiatu i sejmiku wojewódzkiego. Nawiasem mówiąc, postulat taki zawarliśmy w naszym opracowaniu „Samorządność 2.0”.

Z innych nowości warto zwrócić uwagę na uporządkowanie pojęcia „liczby mieszkańców”. Obecnie określa ono stan ludności według ostatniego komunikatu GUS. Pamiętamy kombinacje różnych „włodarzy”, których używano, by uzasadnić liczbę wiceprezydentów. Ale akurat tu niewiele się poprawi, wręcz przeciwnie.

Nowelizacja proponuje, by prezydent mógł sobie mianować tylu zastępców ilu zechce. Aż prosi się, by zapytać dlaczego uprawnienia ustalania ich liczby nie dano radzie, tylko dorzucono kolejny przywilej „włodarzowi”?

Ale zrozumienia dla tego elementu samorządności trudno szukać w polskim systemie stanowienia prawa.

Ciekawym tematem jest też nadzór wojewodów nad uchwałami rad. W naszych propozycjach był postulat, by rolę tę powierzyć wymiarowi sprawiedliwości. To oczywiście jest pomysł zmian strukturalnych, co więcej wymagający reformy samego sądownictwa, więc trudno się spodziewać jego realizacji w patchworkowej logice obecnego projektu.

Co więc zrobiono?

Niewielki krok, który sankcjonuje nieoficjalną praktykę niektórych prawników wojewódzkich. Zdarzało się bowiem, ze zamiast unieważniać wadliwą ich zdaniem uchwałę, telefonowali do urzędu z propozycją jej wycofania lub szybkiego poprawienia. Teraz będzie się to działo formalnie. Nadzór prawny wojewody będzie mógł wezwać radę do wprowadzenia poprawek zanim odmówi jej akceptacji. Czy to zmiana ustrojowa? Sami oceńcie.

W projekcie dość nieoczekiwanie pojawił się temat możliwości obradowania komisji poszczególnych rad w sposób zdalny. Zmian dotyczących rad należałoby wprowadzić naprawdę dużo. Zmian, które przywracałyby sens określeniu „organ stanowiący”. Dziś zbyt wiele przepisów spycha radę do roli pozbawionego środków działania organu akceptującego wolę „włodarza”. Tego wnioskodawcy projektu ustawy oczywiście nie dostrzegają.

Tak jak przypadku kolejnych ustaw dotyczących samorządu mamy do czynienia z tą samą chorobą braku szerokiej perspektywy, braku całościowej diagnozy i analizy.

We wrześniu przyjęto regulację dotyczącą jednostek pomocniczych, gdzie przy okazji dodano kolejne uprawnienie „włodarzom”. W kolejce do uchwalenia czeka ustawa umożliwiająca elektroniczne zbieranie podpisów poparcia w procedurze wyborczej, ale już nie pomyślano, że ten sam problem należałoby zaadresować w odniesieniu do referendów.

Coraz głośniejsze nawoływanie do kolejnego etapu reformy samorządowej ciągle trafia na system decyzyjny niegotowy na zmiany strukturalne. Cóż, trzeba naprawdę wiele zmienić, by zmienił się samorząd.

Szczegółową analizę projektu znajdziecie w artykule Jakuba Dorosz-Kruczyńskiego: https://frdl.org.pl/blog-edukacji-samorzadu-terytorialnego/likwidacja-barier-dla-samorzadow-czy-nowa-ustawa-o-wzmocnieniu-samodzielnosci-jst?

A oficjalną informację w wykazie prac legislacyjnych rządu: https://www.gov.pl/web/premier/projekt-ustawy-o-likwidacji-barier-utrudniajacych-funkcjonowanie-jednostek-samorzadu-terytorialnego