I Kongres Ruchów Miejskich w Poznaniu, 18-19 czerwca 2011, wspólne foto w hallu Collegium Historicum UAM
Lech Mergler

Aktywista miejski z Poznania, z zawodu inżynier, potem wydawca i publicysta. Współtwórca stowarzyszeń My-Poznaniacy i Prawo do Miasta. Współorganizator Kongresu Ruchów Miejskich w 2011 r. w Poznaniu, prezes zarządu KRM 2016-2019. 

Po co to było i komu? Wokół 10-lecia KRM

19 czerwiec 2021

Wysoki Sądzie, składam niniejsze zeznania bo mam już za sobą swoje dokonania i funkcje w Kongresie Ruchów Miejskich. Mówiąc z zadęciem w takich okolicznościach odpowiada się przed bogiem i historią. W kwestii boga istnieją uzasadnione wątpliwości, pozostaje więc osąd historii[1], czyli naszej środowiskowej opinii, dziś bardziej lokalnej niż globalnej, ale do czasu – najlepsze przed nami, w kolejnym dziesięcioleciu.

Może się zdarzyć, że za czytanie tego okolicznościowego wypracowania weźmie się osoba niezorientowana co to ruchy miejskie, nasz Kongres i jego 10-lecie. Wypada taką osobę elementarnie uświadomić, bo nie jesteśmy środowiskiem zamkniętych narcyzów, zajętych sobą i tylko między sobą gadających. I, po wtóre, zeznaję na swoją odpowiedzialność, z własnego doświadczenia – nie „w imieniu”, jako „reprezentant”, kogoś lub czegoś, niezapytanego. Wiem oczywiście, że to co się dokonało przez te 10 lat to nasze dzieło wspólne, zbiorowe..

O TYM, CO SIĘ WYDARZYŁO i DLACZEGO?

Wysoki Sądzie, podstawową życiową powinnością moralną wydawało mi się staranie o to, by zostawić po sobie świat trochę lepszy, niż się go zastało, choćby jakiś świata kawałek. Wielu uważa, że świata zasadniczo poprawić się nie da (a psuje się sam..) i zmieniać można tylko siebie. Prawda to i nieprawda jednocześnie, bo jednak kiedyś papieru toaletowego nie było a teraz jest, ale mieszkań dostępnych jak nie było tak nie ma. Z kolei picie, palenie i dragi rzucają wszyscy, ale za życia tylko niektórym się udaje.

Od czego się zaczęło..

U zarania III RP ci, którzy chcieli uczynić nasz kraj lepszym, hurtem zakładali partie polityczne, co z czasem skutkowało m.in. tym, że w rankingach zaufania, szacunku itd. partyjni politycy znaleźli się na samym dole, obok mafiosów. Polityka (nie tylko partyjna) dla szerokiej opinii publicznej stała się praktyką na pół przestępczą, uprawianą przez niekompetentnych złoczyńców dla kasy i celebry w mediach. I dla władzy, żeby móc komuś dopier..ić (Grzegorz „zniszczę cię” Sch.) albo popsuć coś, co jeszcze jakoś działa – psuję bo… mogę i co mi zrobicie (deforma szkół, sądów, LexSzyszko, likwidacja kolei, szkół, PKSów..)?

W takich okolicznościach niektórzy przytomni ludzie w polskich miastach, przejęci nie tylko tym co się dzieje we własnym mieszkaniu ale także dookoła, zaczęli organizować się z dala od partii i ich przystawek. Nasiliło się to w czasie akcesji Polski do UE. Chodziło im wtedy o zadziałanie w sprawach konkretnych i prostych, widocznych za oknem albo za rogiem ulicy, wcale nie wzniosłych i doniosłych.

A o to, że od dawna ukształtowane wg planu osiedle deweloper będzie „dogęszczał” stawiając w środku nowe bloki. O to, że administracja chce wyciąć drzewa, bo tak „najwygodniej” zrobić drogę. O to, że z budżetu wypada budowa szkoły i przedszkola, a dzieci mają uczyć się w sąsiedniej dzielnicy, albo jeździć na drugi koniec miasta. O to, że nie będzie nowej linii tramwajowej, a stara idzie do likwidacji. O to, że tuż obok zamieszkałego blokowiska powstaje przetwórnia odpadów. O to, że na popularnych od pokoleń rynkach ma nie być już handlu… Itd., itp. itd., długo możnaby wyliczać.[2]

Ludzie zaczęli się organizować, bo władza zajęta sobą i swoimi „wyższymi sprawami” na te ich racje, potrzeby, problemy nie reagowała. Sytuacja, kiedy zmiana rujnująca komfort życia mieszkańców spada na nich bez uprzedzenia (np. nad ranem budzi ich ryk pił łańcuchowych rżnących osiedlowe drzewa, bo fundament pod nowy wieżowiec będzie w sąsiedztwie kopany) wywoływała poczucie krzywdy i bezsilności, bezradność. Taka bolesna niemoc dorosłych obywateli w swoim demokratycznym jakoby mieście, gdzie „nic o nas bez nas”, wobec działań ewidentnie szkodliwych, bezsensownych albo prywaty okazała się dla wielu nie do wytrzymania i zmieniała się we wściekłość, a ta w żądzę czynu. Zdumiewał ich jednocześnie fakt (to było naiwne?), że „musimy się organizować przeciw demokratycznie wybranej władzy” [3]

Zablokuja Studium GWlkp

Pierwsza konferencja prasowa Porozumienia Społecznego My-Poznaniacy, które przekształciło się w Stowarzyszenie My-Poznaniacy. "Głos Wielkopolski" 26 listopada 2007 r. 

Przed Kongresem

Wysoki Sądzie, organizujący się mieszkańcy oczywiście nie wiedzieli, że tworzą ruchy miejskie. A inicjatywy zajmujące się takimi sprawami jak wyżej i wieloma innymi podobnymi, zawiązywały się w wielu miastach, przypuszczam że z czasem – w większości. Niektóre, ambitne i zdeterminowane od razu były sformalizowanymi, zarejestrowanymi organizacjami, które np. mogły podejmować czynności prawne, być stroną w sądzie; inne to zwykłe stowarzyszenia zgłaszane w magistracie. Najwięcej było chyba grup nieformalnych, lokalnych inicjatyw sąsiedzkich, osiedlowych lub dzielnicowych, związanych lub nie z radami osiedli/dzielnic, skupionych na jednej/kilku ważnych sprawach.

W Poznaniu na przełomie 2007/8 wyrosło Stowarzyszenie My-Poznaniacy, którego przyszli członkowie co tydzień przez 10 miesięcy zabiegali na komisjach rady miasta o zmianę niektórych zapisów w nowym studium przestrzennym, oprotestowanych przez lokalne społeczności (szczegóły: patrz załącznik – praca „Poznań konfliktów”, zakładka POBIERZ). Generalnie polegliśmy, prezydent przepchał swoje, ale ta porażka stała się głośna i zaowocowała obficie. Powstałe stowarzyszenie liczące kilkadziesiąt aktywnych osób wystartowało w wyborach miejskich w 2010 r., i uzyskało blisko 9,5% poparcia. Reguła D’Hondta przydzielania mandatów w radzie miasta mandat dla nas wykluczyła, choć wg zasady proporcjonalności 3-4 by nam przypadły. Fakt uzyskania blisko dwucyfrowego poparcia wyborczego spowodował jednak, że przestaliśmy być traktowani przez władze i media, jak miejskie dziwadła, ekscentryczni malkontenci albo lajtowi wywrotowcy. Władze z pewnym zdziwieniem i oporem musiały uznać, że nie jesteśmy chwilowym, niepoważnym incydentem, przejawem miejskiego folkloru czy sezonową „atrakcją” medialną. Że jesteśmy trwałą częścią miejskiej sceny politycznej, alternatywną reprezentacją części mieszkańców, mówiącą publicznie ich głosem, kompetentną i zdolną do wykorzystywania narzędzi nacisku na władze.

Nie tylko ten głośny udział w wyborach i jego wynik spowodował nasilenie komunikacji i współpracy między inicjatywami miejskimi z różnych miast – rosła ich aktywność a Internet bardzo to ułatwiał, choć miały też miejsce kontakty bezpośrednie. Pamiętam wyjazdy do Torunia, Gdańska, Wrocławia, Warszawy i z powrotem. Pomysł zorganizowania dużego ogólnopolskiego zjazdu przywieźli do Poznania wczesną wiosną 2011r. koledzy z Wrocławia. Po kilkugodzinnej dyskusji było zdecydowane, że organizujemy w Poznaniu Kongres Ruchów Miejskich, od którego właśnie mija 10 lat.

I KRM Poznan sesja plenarna

Sesja plenarna I Kongresu Ruchów Miejskich w Poznaniu, 18 czerwca 2011, Collegium Historicum UAM.

I Kongres Ruchów Miejskich

Wysoki Sądzie, nie mieliśmy pojęcia, że to Kongres PIERWSZY, bo nikt nie myślał pracując w pocie czoła nad organizacją i programem, że będzie Kongres drugi, i kolejne. Nazwa „kongres” przyjęła się żywiołowo, a termin – 18-19 czerwca 2011 musiał pasować do terminarza roku akademickiego, gdyż korzystaliśmy gościnnie z sal ówczesnego Wydziału Historycznego UAM. Sama nazwa „ruchy miejskie” nie była przypadkowa. Opcja nazwy „Kongres ruchów i organizacji miejskich”, dla mnie bardziej precyzyjna, szczęśliwie odpadła jako zbyt długa i niewyrazista. Natomiast „ruchy miejskie” (ang. „urban movements” albo „social urban movements”) trafiały w sedno. Był inny problem – praktycznego użycia tej nazwy-kategorii do selekcji kto/co jest, a co nie jest ruchem miejskim i dlatego może uczestniczyć, lub nie, w Kongresie. Nie powinien on być zdominowany przez partie polityczne lub ich przybudówki[4], reprezentantów urzędów miejskich, redakcje zainteresowanych mediów czy ekspertów akademickich i „cywilnych”. Przybyli oni licznie na Kongres, ale zostali obserwatorami-gośćmi.

Przyjęliśmy, że ruch miejski to lokalna, oddolna i niezależna (od władzy/ biznesu/ partii/ kościoła i innych możnych tego świata) organizacja/ inicjatywa miejska, która w swojej aktywności nie ogranicza się do jednego tylko aspektu życia miejskiego, ale zajmuje się jego różnymi wymiarami, istotnymi dla mieszkańców. W ten sposób określiliśmy niejako swoją tożsamość i oznaczyliśmy się przez nazwę, co było faktem doniosłym. W przyszłości pojawiły się problemy z eksploatacją nazwy przez „podróbki”, bo marka „ruchy miejskie” stała się popularna i atrakcyjna.

W I Kongresie brało udział około stu osób (rozpoznajcie się na fotkach!), z blisko 50 organizacji z 17 miast. Przede wszystkim godzinami oddawaliśmy się namiętnym dyskusjom, plenarnym i w grupach tematycznych, których głównym urobkiem były dwa dokumenty: 9 Tez Miejskich, nasz programowo-ideowy manifest wypracowany w zespołach tematycznych i przyjęty w plenarnym głosowaniu. Oraz Apel Solidarności Miast – wsparcie dla doświadczającej trudności Łodzi, ale i polemika z presją nadrzędnej „ideologii” rywalizacji miast między sobą o wszystko. Punktem wyjścia dla pracy nad tymi dokumentami, była nasza własna „diagnoza miejska”: zwięzłe przedstawienie (5-15 min.) obrazu sytuacji w poszczególnych miastach. Okazało się, że w każdym z nich zmagamy się z podobnymi problemami, odzwierciedlonymi później w Tezach Miejskich. Niepublikowane werbalne podsumowanie naszej raczej mało optymistycznej miejskiej diagnozy, wybrzmiało jakoś tak: „Brud, smród, gentryfikacja, suburbanizacja i kacykoza”. Zdaliśmy sobie jednak sprawę, że wiele problemów i konfliktów w naszych miastach ma źródła na szczeblu krajowym, poza nimi, w złym prawie (np. ewidentnie zła ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym), politykach sektorowych, procedurach, wadliwych instytucjach. Wspólne dążenie do zmian w tym zakresie uznaliśmy za główne wyzwanie dla Kongresu.

Podjęliśmy bowiem zgodnie decyzję, że ciąg dalszy nastąpi, czyli będzie następny zjazd w kolejnym mieście i intensywna kontynuacja współpracy w formie społecznej sieci. Odtąd nazwa „Kongres Ruchów Miejskich” oznacza zarówno naszą sieć współpracy i instytucję jak i kolejne zjazdy. Po obradach w niedzielę, 19 czerwca przeszliśmy w pochodzie przez Poznań z transparentami, megafonami i balonikami na ulicę Wrocławską, gdzie odbył się happening w formie pikniku z przesłaniem uczynienia z tej ulicy deptaka, co po kilku latach się stało, i konferencja prasowa. [można obejrzeć – film Kuby https://www.youtube.com/watch?v=bNq4n2Ix4xo]. Przekazaliśmy też uczestnikom spotkania „Posłanie do Kongresu” od dr. Andreasa Billerta (załącznik w zakładce POBIERZ), mistrza i nauczyciela wielu organizacji miejskich w Polsce, ojca duchowego Kongresu, któremu w 2017 r. przyznaliśmy godność Członka Honorowego KRM. Akcje kongresowe zakończyły się w ciągu kilku dni po zjeździe – w „naszych” miastach publicznie przybijaliśmy Tezy Miejskie do drzwi ratuszy.

I Tezy miejskie do drzwi ratusza w Poznaniu A.Białas A.Ziółkowska

Agnieszka Ziółkowska i Andrzej Białas ze stow. My-Poznaniacy przytwierdzają 9Tez Miejskich KRM do drzwi poznańskiego ratusza

Najważniejsi w tym przedsięwzięciu byli ludzie, a było ich i na początku i przez te wszystkie lata tak wielu, że nie sposób wszystkich pamiętać, trudno też wypełnić sporą część tego zeznania kolumnami danych personalnych. I tak zawsze ktoś zostanie niestety skrzywdzony pominięciem… Nie może to być jednak powód, by unikać przywoływania jakichkolwiek nazwisk. Była już mowa o Andreasie Billercie bez którego ruchów miejskich w Polsce by nie było. Nie wolno pominąć Przemysława Filara z Wrocławia z ekipą, który ideę Kongresu nam podrzucił. Jeśli chodzi o organizację i lokale na miejscu, program i kontakty społeczne to wiodąca była rola Kacpra Pobłockiego, który pojęcie „ruchów miejskich” u nas implementował i Macieja Wudarskiego, mistrza organizacji. Nasza ekipę, poza mną, tworzyli jeszcze m.in. Hanna Brendel, Anna Wachowska-Kucharska, Agnieszka Ziółkowska, Jan Mausch i Włodzimierz Nowak.

Kongres za kongresem i nie tylko

Wysoki Sądzie, żeby 10 lat temu zaistniał Kongres jako PIERWSZY, potem musiał być Kongres drugi… I ewentualnie następne. Były – trzeci, czwarty, piąty i szósty, a siódmy w drodze. Nie zrobiło się samo, przypadek wykluczony, zachodzi premedytacja i wielokrotna recydywa w działaniu celowym i w porozumieniu, choć w afekcie. Systematyczne opisanie Kongresów wszystkich po kolei nie bardzo tu pasi – w podsumowaniu syntetycznym tych 10 lat. Szczegółowe informacje w tym wiodące dokumenty, listy uczestników, itd. zawiera nasza publikacja „Portret ruchów miejskich” Pawła Kubickiego. Tutaj sygnalny przegląd najważniejszych wydarzeń.

Po Kongresie w Poznaniu intrygowało nas, organizatorów, czy pozostanie on tylko jednorazowym wydarzeniem lokalnym, czy też idea „chwyciła” i wyjdzie poza Poznań w kraj i świat, podchwycona przez inne ekipy z kolejnych miast. Gdyby tak się nie stało powtórka w stolicy pyrów nie miałaby dla nas większego sensu. Ale szczęśliwie się stało..

II KRM Łódź październik 2013

Uczestnicy II Kongresu Ruchów Miejskich w Łodzi, październik 2012 

II Kongres Ruchów Miejskich odbył się w Łodzi już w październiku 2012 r., w całości przygotowany przez osoby z łódzkich ruchów miejskich, dowodzone przez ekipę w składzie: Hanka Gill-Piątek, Marta Madejska, Patrycja Wojtaszczyk, Wojtek Makowski i Jarek Ogrodowski (krzyczeć jeśli kogoś brak!). Był tłum, przewinęło się coś pod 300 osób. Merytorycznie II Kongres to nowa jakość, bo weszliśmy w dialog z rządem. Główne zadanie to była recenzja projektu Założeń Krajowej Polityki Miejskiej przygotowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR). W zespołach tematycznych wypracowaliśmy materiały, których synteza (patrz zakładka POBIERZ) trafiła do MRR i wpłynęła na modyfikację tego projektu z ducha ekonomiczno-biznesowego na bardziej społeczno-ekologiczny. W trybie rewolucyjnego happeningu założyliśmy też Ministerstwo Miast.

III Kongres rok później, w październiku 2013 miał miejsce w Białymstoku. Był on przeciwieństwem łódzkiego, kameralny i skromny, posłużył głównie pochyleniu się nad dalszym sposobem istnienia i działania KRM. Koordynowany przez Sławka Mojsiuszko, Piotra Kempistego i Radka Puśko (kogo brak?) gościł przedstawiciela MRR Rajmunda Rysia, co zaowocowało współpracą nad finalnym kształtem Krajowej Polityki Miejskiej. Przyjęliśmy też kilka uchwał: ws. potrzeb mieszkaniowych, ochrony zabytków, parku krajobrazowego Bojary i referendum lokalnego.

Porozumienie Ruchow Miejskich ujawnia się 14.07.14

Porozumienie Ruchów Miejskich na wybory lokalne 2014 r. podczas prezentacji pod Urzędem Miasta Warszawy 14 lipca 2014

Porozumienie Ruchów Miejskich (PRM) na wybory lokalne 2014 r. powstawało w okresie maj-wrzesień 2014 r. między Poznaniem a Warszawą. Finalnie tworzyły je ekipy z 12 miast. Koordynatorem był Kacper Pobłocki ze Stow. Prawo do Miasta (Poznań), we współpracy z Joanną Kusiak i Joanną Kryńską. PRM nie było komitetem wyborczym ale stworzyło wspólną platformę programową (załącznik w zakładce POBIERZ). Efektem wyborów były mandaty w radach miast (i w Warszawie-Śródmieściu) Torunia, Poznania, Gorzowa (i prezydenta!), Świdnicy, Sopotu, oraz dobre, także dwucyfrowe wyniki kandydatów na prezydentów miast. W Poznaniu w wyniku zwycięstwa Jacka Jaśkowiaka, b. członka stow. My-Poznaniacy jego zastępcą został Maciej Wudarski z Prawa do Miasta, wcześniej rywal w kampanii prezydenckiej.

IV Kongres Ruchów Miejskich w Gorzowie Wielkopolskim we wrześniu 2015 r., mieście rządzonym przez prezydenta Jacka Wójcickiego, kandydata stowarzyszenia Ludzie dla Miasta był koordynowany przez Alinę Czyżewskią i Martę Bejnar-Bejnarowicz (kogo dopisać?) z LdM. Była to impreza o podobnej skali co łódzka, ale z nowymi elementami: w związku z wyborami parlamentarnymi (miesiąc po IV KRM) stawili się politycy z różnych partii dla przesłuchania ich pod kątem kwestii miejskiej. Oraz bliscy nam wówczas prezydenci miast: Jacek Jaśkowiak z Poznania i Robert Biedroń ze Słupska. Przełomowe było podjęcie długo dyskutowanej decyzji o formalnej instytucjonalizacji KRM w postaci federacji stowarzyszeń. Oraz przyjęcie, także po długiej dyskusji w Internecie przed Kongresem i na miejscu,  zaktualizowanej i rozszerzonej wersji 15 Tez Miejskich, która do dzisiaj jest aktualna.

IV KRM Gorzow praca nad Tezami Miejskimi I

Ekipa pracująca nad 15 Tezami Miejskimi podczas IV Kongresu Ruchów Miejskich w Gorzowie Wlkp. 18 września 2015

Toruń, 4 czerwca 2016 – instytucjonalizacja, czyli powołanie federacji Związek Stowarzyszeń Kongres Ruchów Miejskich z siedzibą w Poznaniu, na zebraniu założycielskim zorganizowanym przez stowarzyszenie Czas Mieszkańców, w osobach Sylwii Kowalskiej, Pawła Kołacza i Piotra Wielgusa. Uchwaliliśmy statut, wybraliśmy zarząd („techniczny”) i komisję rewizyjną oraz komitet założycielski do formalnego załatwienia rejestracji w sądzie. Uczestniczyło 14 organizacji miejskich, którym prawo pozwalało brać udział w powoływaniu związku stowarzyszeń. Rejestracja przez KRS nastąpiła w kwietniu następnego roku. 

V Kongres Ruchów Miejskich na Śląsku i Zagłębiu w maju 2017 zorganizowali i koordynowali Sylwia Widzisz-Pronobis i jej małżonek Grzegorz Pronobis z Bytomia (kto jeszcze?). Pierwszy raz Kongres odbywał się naraz w pięciu miastach, ale wymagała tego specyfika najbardziej zurbanizowanego regionu w Polsce, ale też bardzo zróżnicowanego. Hasło przewodnie Kongresu to „Demokracja miast/ współodpowiedzialność za miasta” – jak ruchy miejskie, i miasta, mają odnosić się do „dobrej zmiany”, której rozmaite skutki były już zdecydowanie odczuwalne? Na walnym zebraniu w Dąbrowie Górniczej wybraliśmy pełny 7-osobowy zarząd I kadencji oraz do Związku KRM przyjęliśmy 21 organizacji, które nie mogły uczestniczyć w zebraniu założycielskim. 

V KRM na Ślasku i Zagłebiu otwarcie Sylwia i Grzegorz Pronobisy

Sylwia i Grzegorz Pronobisowie otwierają V Kongres Ruchów Miejskich na Śląsku i Zagłębiu Dąbrowskim, maj 2017 r.

Wybory miejskie 2018 r. nie angażowały KRM formalnie, ale Związek wspierał organizacje członkowskie i sojusznicze w ich własnych działaniach wyborczych. Pod hasłem „Ruchy miejskie idą do wyborów” podpisały się „nasze” komitety wyborcze w ok. 18 miastach, wystawiające listy kandydatów do rad miejskich i na (głównie) prezydentki (materiał w zakładce POBIERZ). Mimo że osiągnęliśmy o ok. połowę lepsze wyniki niż w 2014 r., choć mniej spektakularne, nie udało się skutecznie „wbić klinem” między głównych uczestników wojny partyjnej – w takim stopniu, by stać się języczkiem u wagi w radach miast. Ale w szeregu miast okazaliśmy się 3-4 siłą polityczną. Jest dostępna analiza tych wyborów pt. „Co osiągnęliśmy w wyborach 2018 r.?”

VI Kongres Ruchów Miejskich w Ostródzie i Iławie w czerwcu 2019 po raz pierwszy „na prowincji” w miastach powiatowych zorganizowało Stowarzyszenie Inicjatyw Możliwych RzeczJasna z Ostródy, dowodzone przez Kingę Wiśniewską i Tomka Esden-Tempskiego. I przeciwnie niż wcześniej, najliczniej na nim były reprezentowane miasta małe i mniejsze, nie metropolie, jako że hasłem Kongresu było „Miasta małe, średnie i duże”. Oprócz wyborów nowych władz ZSKRM na II kadencję, przyjęliśmy I Nadzwyczajną Tezę Miejską nt. katastrofy klimatycznej. Był to drugi Kongres w nowych warunkach politycznych, tuż po eurowyborach i kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi, co znalazło swój wyraz w żarliwych dyskusjach kongresowych, m.in. z prezydent Gdańska A.Dulkiewicz.

VI KRM w Ostródzie i Iławie wszyscy razem 21 23.06.19

VI Kongres Ruchów Miejskich w Iławie i Ostródzie, 21-23.06.'21, wszyscy razem 

*     *     *

Wysoki Sądzie, fakty same w sobie niekoniecznie coś ZNACZĄ, albo nie wiadomo CO znaczą, one po prostu tylko SĄ. Znaczenia, sens, wartość są im nadawane, przypisywane, co zwykle nie jest proste. Co sam z siebie znaczy np. fakt, że zmierzenie „czegoś” dało w wyniku dwa metry? Dużo to czy mało i dla kogo? W porównaniu do czego? Dobrze to czy źle?….

O znaczeniu, sensach tego, co się działo się pod hasłem „Kongres Ruchów Miejskich” przez te 10 lat w następnej części.

 

[1] Co, jak wiadomo, zależy od dominującej polityki historycznej.. Dominującej „tam”, ale czy „tu”..

[2] W naszej książce „Anty-bezradnik przestrzenny. Prawo do miasta w działaniu” znajduje się dość szczegółowy opis w formie case’ów sześciu wybranych poważnych sytuacji konfliktowych w mieście, które mogą tutaj być rozszerzonymi przykładami.

[3] Taka wypowiedź miała miejsce ze strony któregoś z uczestników otwartego spotkania na temat problemów z jakimi borykają się mieszkańcy Poznania a władze ich ignorują – wiosna 2005 roku.

[4] Na którymś z kolejnych Kongresów tego ogranicznika zabrakło i mieliśmy inwazję reprezentantów partii Razem, która ruchem miejskim nie jest a wyglądało, że należy do KRM. Albo na odwrót..

Adres korespondencyjny:
66-400 Gorzów Wielkopolski, ul. Ukośna 13/4  
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Konto bankowe: 76 1600 1462 1887 8924 3000 0001
NIP: 779 246 16 30


Copyright © 2020 KRM | Strony internetowe Trojka Design