Posłanie dr. Andreasa Billerta do uczestników V KRM

Dr Andreas Billert,  duchowy ojciec KRMu, wybitny ekspert ds. rewitalizacji miast, został przyjęty do Związku Stowarzyszeń Kongresu Ruchów Miejskich jako Członek Honorowy, na mocy jednomyślnie przyjętej uchwały  Walnego Zebrania fed-KRM w Dąbrowie Górniczej w  dniu 19 maja 2017 r. podczas V Kongresu Ruchów Miejskich na Śląsku i w Zagłębiu.

Andreas Billert, Frankfurt (Oder), 20 maja 2017

Posłanie do Uczestników V-tego Kongres Ruchów Miejskich na Śląsku i w Zagłębiu

Szanowni Uczestnicy V-tego Kongres Ruchów Miejskich na Śląsku i w Zagłębiu!

Drodzy Przyjaciele!

Młodsi z Was pewnie mnie już nie znają, ale Weterani Ruchów Miejskich pamiętają z pewnością, że byłem z Nimi od początku, niejako przy narodzeniu tych Ruchów, które dzisiaj należą już do stałego elementu polskiej areny społeczno – politycznej. Ruchy Miejskie – jak sami dobrze wiecie – narodziły się ze społecznej troski o miasto oraz z postulatu udziału społeczeństwa w decyzjach istotnych dla rozwoju przestrzeni miejskiej oraz miejskiej społeczności.

Pionierami w tym zakresie byli Jane Jacobs i Alexander Mitscherlich, wskazujący na przepaść między miastem pozostającym pod władzą utopii urbanistów – techników z jednej, a rosnących potrzeb społeczności pragnącej budować w przestrzeni miasta swą indywidualną tożsamość. W ślad za tymi pionierami szli szermierze walki o „prawo do miasta” i „miasto społeczne” tacy jak: Henry Levevbre i David Harvey czy Patrick Le Gales oraz twórcy idei „społecznego miasta europejskiego” – prekursorzy: Georg Simmel i Max Weber oraz ich kontynuatorzy: Walter Seibel, Helmut Haeusermann czy Dieter Axthelm-Hoffmann.

Zwłaszcza idee tych ostatnich wpłynęły w istotny sposób na treści „Karty Lipskiej. Praktyka „miasta partycypacji społecznej” i metoda szacunku dla jego odziedziczonego kształtu oraz żyjących w nim społeczności lokalnych, przebijała się w praktyce rewitalizacji miasta, dla której pionierską rolę spełniały: Międzynarodowa Wystawa Budowlana lat 80tych ub. wieku w Berlinie i działający w niej architekcie, tacy jak: Josef Paul Kleihues i Hardt-Walterr Gustav Hämmer. Formułowana wówczas koncepcja rewitalizacji stała się matką chrzestną uspołecznionego planowania rozwoju miejskiego.

W oparciu o tę tradycję nastąpiło włączenie problematyki miejskiej do obszaru polityki Unii Europejskiej. Nie wiemy jeszcze co wniesie do do tej polityki nowy dokument „Paktu Amsterdamskiego”, formułowany w momencie głębokiego kryzysu prestiżu Unii Europejskiej i wątpliwości co do demokratycznej legitymacji jej instytucji. Miasta europejskie wielokrotnie żądały honorowania możliwości suwerennego rozstrzygania takich kwestii jak: usługi miejskie, zaopatrzenie w wodę, energię i infrastrukturę i transport publiczny, wchodząc w konflikt z Unią, broniącą uparcie – i to pod płaszczykiem zasad wolnej konkurencji – zasad neoliberalnego i globalnego rynku. Znamy tę argumentację i w Polsce, gdzie wzywa się właścicieli drobnego handlu i usług do mężnego konkurowania z wielkimi centrami handlowymi. Idee Karty Lipskiej są możliwe do realizacji tylko w oparciu o silne instytucje państwowe rozumiejące swe główne zadanie w równoważeniu interesów kapitału i pracy oraz interesu publicznego i prywatnego w zakresie polityki miejskiej. Idee te nie są również możliwe do urzeczywistnienia bez istnienia silnego, samoświadomego i dobrze zorganizowanego społeczeństwa obywatelskiego. To nie żałosna propozycja konkurowania Dawida z Goliatem, ale sprawiedliwość społeczna stanowi istotę porządku społecznego i ekonomicznego miasta. To w jej też obronie stoją w Polsce coraz silniejsze ruchy miejskie.

Niepowodzenie w zakresie realizacji zintegrowanych działań dla przestrzenno – budowlanego i społeczno – gospodarczej rewitalizacji polskich miast miało wiele źródeł. Bezpośrednio po transformacji nie dokonano ani europeizacji polskiego prawa planistycznego, ani nie zrozumiano, że skuteczne przeciwstawienie się galopującej degradacji przestrzeni i zabudowy miast oraz towarzyszącym mu procesom segregacji i marginalizacji społeczno – ekonomicznej społeczeństw miejskich oznacza generalną przeszkodę na drodze tworzenia się w polskich miastach nowoczesnego społeczeństwa miejskiego. Społeczeństwa, stanowiącego dzisiaj podstawowy czynnik postępu ekonomicznego i społecznego Europy.

Nieumiejętność państwa skutecznego ingerowania w procesy ekonomiczne miasta jako obszaru działania rynku nieruchomości, ale równocześnie przestrzeni szerokich i zróżnicowanych zapotrzebowań społecznych, wywołało m.in. monopolizację inwestycji mieszkaniowych i handlowych przez silne podmioty rynkowe. Z drugiej strony sektor publiczny ograniczył swe zadania w zakresie rewitalizacji miasta do dystrybucji środków unijnych dla finansowania zadań własnych gminy (infrastruktura, przestrzeń publiczna, ochrona zabytków). W wyniku tej sytuacji miasta polskie rozpadły się na obszary gentryfikowane przez rynek i te, upiększane za pieniądze unijne. Między obu tymi obszarami znalazły się setki tysięcy zdegradowanych i zdekapitalizowanych powierzchni mieszkaniowych, których właściciele skazani zostają na przyjęcie postawy spekulacyjnej, wzgl. na pogodzenie się z faktem, że długo jeszcze nie będą w stanie uzyskać poprawy warunków swego życia, mieszkania i pracy. Wymuszana wspomnianą polityką państwa postawa spekulacyjna właścicieli wielu budynków, skłania do wypierania dotychczasowych lokatorów różnymi, nie rzadko brutalnymi metodami.

Należy podkreślić w tym miejscu, że unijne programy rewitalizacji ze swej istoty nie mogły zastąpić narodowych programów odnowy zdegradowanych dzielnic miejskich. Bez nich oraz związanych z nimi specjalnych regulacji prawnych jak i programów wsparcia nie sposób uruchomić inwestycji remontowych. Pouczają o tym doświadczenia wszystkich krajów europejskich. Niczego w tym zakresie nie zmienia uchwalona niedawno „Ustawa Rewitalizacyjna” – kompletnie nieskuteczna jako instrument zdolny uruchomić inwestycje w prywatnych, zdegradowanych zasobach budowlanych, gdyż nie odpowiada ona prawnym standardom europejskich ustaw rewitalizacyjnych. Podstawowym elementem tych standardów są instrumenty prawne pozwalające gminom blokować mechanizmy spekulacyjne i wspierać skutecznie, społecznie pożądane, inwestycje prywatne w zakresie szeroko dostępnego mieszkalnictwa. Wspomniana „Ustawa Rewitalizacyjna” manifestuje z kolei brak woli politycznej państwa w kierunku wspierania powstania – równolegle do rynku gentryfikacji starych powierzchni mieszkaniowych – społecznie pożądanego i wspieranego przez państwo rynku mieszkań szerokodostępnych.

Z tej racji, uznając działania gentryfikacyjne oraz pozytywne skutki wdrażania, finansowanych przez Unię, Lokalnych Programów Rewitalizacji, jako istotny – ale nie wystarczający – krok w kierunku odnowy polskich miast, należy obecnie uruchomić publiczne programy wspierania odnowy zdegradowanych powierzchni mieszkaniowych. Winny być one skierowane na wszystkie grupy własności takich zasobów: spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty mieszkaniowe, indywidualne podmioty właścicieli kamienic. Sprawdzianem skuteczności takich programów będzie uchwalenie dla nich reguł prawnych umożliwiających blokowanie mechanizmów spekulacyjnych oraz szczególne prawa lokatorów, gwarantujące im prawo do pozostawania na obszarze dotychczasowego zamieszkania.

Warto obecnie rozważyć jaką rolę mogłyby odegrać Ruchy Miejskie w zakresie dyskusji nad powyższym kierunkiem działań jak i dla ewentualnego lobbowania dla nich skutecznych regulacji prawnych.

Bez uruchomienia procesów tworzenia w zdegradowanych zasobach miejskich warunków dla społecznie bogatych i żywych form życia, mieszkania i pracy, nie sposób myśleć o rozwoju nowoczesnej kultury miejskiej. Chodzić będzie przy tym dokonanie rehabilitacji tych wartości, które „zagubiono” w trakcie neoliberalnego przekształcania miasta w przedsiębiorstwo, mieszkania w towar, a ludzi w konsumentów.

Do takich wartości należy zarówno państwo socjalne jak i jego zdolność do realizacji społecznej polityki mieszkaniowej.

Do takich wartości należy prawo do miasta, prawo do pracy i prawo do mieszkania.

Szanowni Uczestnicy V-tego Kongres Ruchów Miejskich na Śląsku i w Zagłębiu!

Drodzy Przyjaciele!

Życzę Wam owocnych obrad, nowych, dobrych idei (Wasze stare były też zawsze dobre) i worka zawsze pełnego nadziei!

Pozdrawiam serdecznie!

Andreas Billert (Frankfurt an der Oder)

 

 

Komentarze są wyłączone.